Światowy Dzień bez Papierosa przypadający na 31 maja jest doskonała okazją do podsumowania, w jaki sposób nałogi wpłynęły na nasze życie i jak można im zapobiegać. Na pewno wiele zmienia pandemia: zdrowszy styl życia, uprawianie sportów na świeżym powietrzu, przewartościowanie priorytetów, większa dbałość o relacje – to część postanowień, których dokonaliśmy w czasie swoistego tsunami, którym jest COVID-19. Gdy cały świat staje przed tym samym zagrożeniem w tym samym czasie, można mówić o powszechnym charakterze tego typu zachowań. Ale kolejną dostrzegalną zmianą jest właśnie kwestia nałogów. Z niedawnego raportu Public Health England, czyli brytyjskiej instytucji zdrowia publicznego, wynika, że między kwietniem a lipcem 2020 roku połowa brytyjskich palaczy chcących rzucić palenie przyznała, że na tę decyzję wpłynęła pandemia COVID-19.
E-papierosy drogą do rzucenia palenia
Nasze nawyki zakupowe, jedzeniowe czy dotyczące sposobów spędzania wolnego czasu z przymusu uległy przeobrażeniom. W pandemii dostęp do sklepów, barów, restauracji i innych miejsc rozrywki został znacząco ograniczony. Jednak dyskonty, kioski i stacje benzynowe funkcjonowały jak wcześniej, a z badań czy nawet ze zwykłych rozmów z ludźmi z otoczenia, wynika, że wielu postanowiło rozstać się ze szkodliwym nałogiem w czasie pandemii.
Niestety nie każdy może zerwać z nałogiem z dnia na dzień i nawet pandemia czy Światowy Dzień bez Papierosa tego nie zmienią. Takim osobom instytucje rządowe z niektórych krajów polecają skorzystanie z mniej szkodliwych alternatyw dla tradycyjnego papierosa, czyli e-papierosów i podgrzewaczy tytoniu. Zgodnie z kilkudziesięcioma badaniami z całego świata alternatywy są od 90 do 95 proc. mniej toksyczne od klasycznych „fajek”. Powód jest oczywisty: podczas używania nie wydzielają najbardziej szkodliwego dla naszego zdrowia dymu, ale aerozol.
Ostatni raport PHE mówi też jasno, że e-papierosy są narzędziem, które wspomaga porzucenie palenia skuteczniej, niż nikotynowa terapia zastępcza (czyli np. gumy do żucia czy plastry antynikotynowe). Brytyjscy naukowcy szacują, że w 2020 roku e-papierosy były wśród Brytyjczyków najpopularniejszym narzędziem prowadzącym do osiągnięcia celu, jakim jest rozstanie się z paleniem. Ankietowani przyznali, że gdyby nie pojawiła się taka alternatywa, paliliby nadal.

glo hyper +
Ciekawostką jest eksperyment, również rodem z Wielkiej Brytanii. Jesienią tego roku każdy pacjent–palacz, który trafi do jednego z czterech brytyjskich szpitali otrzyma – bezpłatnie i bez względu na to, z jakiego powodu trafił na szpitalny oddział ratunkowy – papierosa elektronicznego oraz tygodniowy zapas odpowiednich płynów z nikotyną. Brytyjscy lekarze są świadomi, że używanie e-papierosów w jakiejkolwiek formie nie jest korzystne dla zdrowia, ale jednocześnie wiedzą także o tym, że wielu nałogowych palaczy po prostu musi puścić „dymka”, nawet w obliczu grożącego im leczenia w szpitalu. Zamiast walczyć z wiatrakami lekarze postanowili po prostu sprawdzić, czy wapowanie spowoduje zerwanie z paleniem.
Na rynku mamy obecnie wiele urządzeń, które są mniej szkodliwą odpowiedzią na tradycyjnego papierosa. Np. Vuse ePen działa w tzw. systemie zamkniętym – wykorzystywane są tutaj fabrycznie napełnione kartridże, dzięki czemu otrzymujemy gwarancję tego, że inhalujemy parę wytwarzaną z najwyższej jakości, poddanego kompleksowym badaniom i certyfikowanego, płynu. Gruntownie przebadany jest też nowy na rynku podgrzewacz tytoniu glo hyper +.
Zarówno e-papierosy, jak i podgrzewacze pozwalają użytkownikowi na podobne doznania, jak przy paleniu papierosów. Ale to rozwiązanie dla tych, którzy nie dadzą się namówić na całkowite rzucenie palenia. Takich wciąż jest większość.
Materiał partnerski.


