Artystka niebawem wystąpi w Polsce. "Dance Fever" zaprezentuje w czerwcu na festiwalu Orange.
Tytuł piątego albumu Florence + the Machine, „Dance Fever” jest nieco mylący. Jest mało prawdopodobne, żeby piosenki z tej płyty trafiły na listę hitów kogoś, kto lubi zatracić się na parkiecie. Wciąż sporo tu Florence, która znamy z poprzednich wydawnictw. Nie jest to jednak zarzut. Materiał na płytę powstał w trakcie pandemii, która na wielu artystów miała spory wpływ. Słuchając „Dance Fever” można odnieść wrażenie, że Florence również nie pozostawił obojętnej. Czuć, że artystka mocniej weszła w uniwersalne wartości – jest o przemijaniu, samotności, izolacji i o nierównościach płciowych. Florence nie jest już Królową, jest Królem.
Na "Dance Fever" brzmienie jest wielowarstwowe, z wyraźnym zacięciem do żywych instrumentów. Mamy tu klasyczną perkusję, a momentami nawet skrzypce, które dobrze wkomponowują się w poważną ilość syntezatorów. Całość brzmi momentami progresywnie, momentami folkowo, klimatycznie. W niektórych recenzjach produkcje z tej płyty porównywane są do piosenek Kate Bush czy Eurythmics z późnego okresu.
Bez względu jednak na zarzuty o nieadekwatność tytułu płyty do jej zawartości, jest to chyba najbardziej przebojowy album zespołu. Jak artyści wykorzystają jego potencjał na koncertach? Przekonamy się już wkrótce – Florence+The Machine wystąpią na Orange Warsaw Festival 2022 już 4 czerwca.






![Luna: „Nie lubię być opisywana jako artystka alternatywna" [wywiad]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F6262cf079a73290cc2e945f1%2F20211216_LUNA_CD_0933%25202-ok-prev.jpg&w=1920&q=80)

