Wczoraj wieczorem odbył się organizowany przez Kampanię Przeciw Homofobii plebiscyt Korony Równości, w którym wyróżniono osoby angażujące się w walkę o prawa osób LGBT w Polsce. Internauci oddali głosy w pięciu kategoriach: Zaangażowanie społeczne, Równe traktowanie, Życie Polityczne, Prawo i Media. Po raz pierwszy Kampania Przeciw Homofobii przyznała także dwie nagrody specjalne.
Statuetki trafiły do Krzysztofa Gonciarza oraz ustępującego z urzędu rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Po zakończeniu imprezy zapytaliśmy laureatów nagród specjalnych oraz zwyciężczynię w kategorii Życie Polityczne, posłankę Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, o m.in. „kontrowersyjne" działania aktywistów LGBT, hipokryzję osób publicznych czy wstrząsające starcie policjantów z protestującymi przeciw zatrzymaniu Margot z kolektywu Stop Bzdurom.
Plebiscyt, w którym wszyscy są zwycięzcami
Na początku uroczystości statuetki odebrali laureaci nagród specjalnych Kampanii Przeciw Homofobii: rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar oraz twórca internetowy Krzysztof Gonciarz, który zorganizował swoją ciężarówkę z hasłami wyśmiewającymi koncept tak zwanych furgonetek anty-LGBT. RPO Adam Bodnar przez całą swoją kadencję stawał murem za społecznością LGBT, walcząc m.in. o prawa osób transpłciowych czy też skarżąc uchwały anty-LGBT.
Następnie prowadząca gali, Julia Kamińska, poinformowała o liście podpisanym przez 50 ambasadorów oraz przedstawicieli organizacji międzynarodowych w sprawie sytuacji społeczności LGBT w Polsce. Zarówno goście, jak i osoby oglądające transmisję z wydarzenia, mogli zobaczyć wiadomość od ambasadora Belgii, Luce'a Jacobsa. Zbiórkę podpisów koordynowała Ambasada Królestwa Belgii w Polsce. List udostępniła wczoraj także ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Georgette Mosbacher.
W plebiscycie Korony Równości internauci oddali ponad 6 tysięcy głosów. W kategorii Zaangażowanie Społeczne zwyciężyła pani Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego. W swoim przemówieniu wspomniała m.in. Mariana Turskiego, który podczas uroczystości z okazji 75. rocznicy wyzwolenia Auschwitz-Birkenau, powiedział, że „Auschwitz nie spadło z nieba". Pozostali nominowani w tej kategorii to kolektyw Stop Bzdurom oraz Bart Staszewski, który sfotografował członków społeczności LGBT na tle tabliczek miejscowości, w których przyjęto uchwały anty-LGBT.

pani Wanda Traczyk-Stawska, fot. Emilia Oksentowicz
W kategorii Równe Traktowanie nominowano członkinię stowarzyszenia My, Rodzice, Ewelinę Słowińską, autorów Atlasu Nienawiści oraz przewodniczącego Komitetu Inicjatywy Uchwałodawczej Mieszkańców Gminy Zwierzyniec, Jana Kotwisa, walczącego o wycofanie tzw. uchwały anty-LGBT w swoim mieście. Głosami internautów zwyciężyli autorzy Atlasu Nienawiści: Paulina Pająk, Jakub Gawron, Paweł Preneta i Kamil Maczuga.
W kategorii Życie Polityczne nominację otrzymały posłanki Lewicy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk oraz Magdalena Biejat, a także bezpartyjny poseł KO z Poznania, Franek Sterczewski. Statuetka finalnie trafiła do Dziemianowicz-Bąk, aktywnie zaangażowanej w pomoc osobom zatrzymanym przez policję podczas protestów przeciw zatrzymaniu Margot . „Marzy mi się, aby taka nagroda nie była potrzebna. To znaczy, żeby państwo i polityka nie musiały mieć za wiele wspólnego z miłością", powiedziała posłanka, odbierając nagrodę. Zaapelowała także, żeby rozliczać polityków z ich działań.
W kategorii Prawo zwyciężyła Anna Błaszczak-Banasiak, szefowa do spraw równego traktowania w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Oprócz Błaszczak-Banasiak nominowana była również Anna Mazurczak oraz Katarzyna Warecka, prawniczka z Gdańska, wspierająca stowarzyszenie Tolerado w walce z homofobusami. W ostatniej kategorii, Media, nagrodzono redakcję OKO.press (pozostali nominowani: Wojciech Karpieszuk z Gazety Wyborczej oraz Anna Konieczyńska z Vogue Polska).
Chociaż liczba statuetek była ograniczona, działalność wszystkich nominowanych zasługuje na ogromny szacunek i uznanie.
My, tymczasem, porozmawialiśmy z laureatami nagród specjalnych, Krzysztofem Gonciarzem i RPO Adamem Bodnarem, a także posłanką Agnieszką Dziemianowicz-Bąk, zwyciężczynią w kategorii Życie Polityczne. Niestety tematy były nieco mniej przyjemne niż sama gala.
Skąd wziął się pomysł na prześmiewczą furgonetkę, która, na dobrą sprawę, dziś cię tutaj przywiodła?
Krzysztof Gonciarz: To był żart w biurze. Zażartowaliśmy, że ciężarówka, która krytykuje ciężarówki, byłaby śmieszna. Nie spodziewaliśmy się aż tak szerokiego zainteresowania. Myślałem, że nagramy sobie film i może to wyjść poza grono moich stałych widzów, ale nie w aż takim stopniu.
Na co chciałeś zwrócić uwagę?
Krzysztof Gonciarz: Chciałem ośmieszyć te oryginalne ciężarówki. Chodziło o to, aby bez dolewania oliwy do ognia postawić to wszystko w karykaturalnym świetle. Bardzo mi zależało, aby nasza akcja nie wzbudziła negatywnych reakcji z żadnej strony. Aby była neutralna - wyśmiewanie, ale bez atakowania. To było trochę spuszczenie powietrza z bardzo napompowanego balona. Chyba udało nam się to osiągnąć, zwłaszcza że pomimo upływu czasu ludzie cały czas pamiętają to w kontekście ciężarówek, które wciąż jeżdżą.
W twojej branży nieczęsto zabiera się tak zdecydowany głos na temat społeczności LGBT. Jak myślisz, dlaczego?
Krzysztof Gonciarz: Ludzie się boją, że będą krytycznie ocenieni przez część swoich widzów, swoich społeczności. Boją się, że zostaną z tego rozliczeni, a część ludzi od nich odejdzie. Według mnie to niesłuszne podejście. Ja staram się pokazywać, że się da. Tak naprawdę robię to od lat. Ludzie, którzy mnie oglądają, chyba wiedzą, czego się po mnie spodziewać i takie rzeczy raczej ich już nie zaskakują. Ta moja społęczność jest chyba trochę zbudowana na ideach, które są z tym wszystkim zgodne. W moim przypadku akcja z ciężarówką skończyła się dużym sukcesem zasięgowym. Wszystko wyszło bardzo na plus.
Coraz częściej osoby LGBT krytykowane są za podejmowanie coraz odważniejszych działań, które czasem mogą być wątpliwe prawnie. Słusznie czy nie?
Krzysztof Gonciarz: Ja jestem bardziej za ogniem w sercu niż za mózgiem. Rozumiem zachowania wykraczające poza prawo; oschłe, intelektualne reakcje typu: „No, ale czego się spodziewali, skoro to jest dewastacja mienia?”. Czyżby nnagle połowa Polski tak sobie ceniła mienie, że zapomina o jakichś ideałach? Myślę, że należy rozumieć, jak wielkie emocje wchodzą w grę i to, co jest granicą prawa w sensie czysto formalnym nie jest najlepszym wyznacznikiem moralności w tym momencie.
Powiedziałeś także, że jesteś tutaj trochę na zachętę. Bardzo pokorne podejście.
Krzysztof Gonciarz: Tak mi się wydaję - biorąc pod uwagę rózne osoby zaangażone w tę tematykę dużo głębiej, dużo dłużej i dużo poważniej niż ja. Chciałem też powiedzieć coś takiego, co mnie trochę rozgrzeszy z tej chucpy, którą tutaj przeprowadziłem. Cieszę się, oczywiście, z tej nagrody i odbieram ją jako coś na zachętę.
