Nurek i pasjonata historii Ross Richardson obsesyjnie poszukiwał latami wraku Westmoreland. W 2010 roku odnalazł zatopiony ponad 150 lat wcześniej statek w Platte Bay, jednak zgodnie z Federal Abandoned Shipwreck Law, nie mógł ani go eksplorować, ani wydobyć na powierzchnię cennych przedmiotów. Sfrustrowany, zorganizował własną konferencję prasową. Z pomocą znawców epoki argumentuje, że Westmoreland jest jednym z najlepiej zachowanych reliktów dziewiętnastowiecznej żeglugi na świecie, zaś znalezione artefakty mogą stanowić cenne źródło naukowej wiedzy.
Najgłośniejszym znaleziskiem jest zawartość wspomnianych beczek – pszenno-kukurydziane whiskey, transportowane do pobliskiego fortu wojskowego. Zdaniem degustatorów, chłodne i spokojne wody zatoki mogły mieć unikatowy wpływ na proces dojrzewania alkoholu. Ponadto rośliny, z których został zrobiony, miały w 1854 roku zupełnie inny genotyp. Tym samym smak trunku pozostaje ekscytującą tajemnicą. Po ocalałe krople ustawiają się kolejki chętnych. Każda jest na wagę złota i tyle kosztuje.
Rozmowy z władzami w celu otrzymania odpowiedniego zezwolenia na wydobycie mogą potrwać lata, jednak odkrywca nie ma zamiaru ich porzucić. Chodzi tu w końcu o fortunę, którą ocenia się na przynajmniej 20 milionów dolarów.
tekst: Antonina Mierzejewska