Wydawałoby się, że w obecnej sytuacji rządy wszystkich krajów dotkniętych koronawirusem mają pełne ręce roboty. Tymczasem prezydent Andrzej Duda założył niedawno TikToka, jutro i pojutrze odbędą się pierwsze czytania projektów zakazujących aborcji oraz przewidujących kary dla edukatorów seksualnych, a Prawo i Sprawiedliwość wciąż nalega na to, aby wybory odbyły się w zaplanowanym terminie.
Portal Vice przygotował listę 30 państw, które wykorzystują pandemię do represjonowania obywateli i trudno dziwić się obecności Polski w zestawieniu. Twórca rankingu, David Gilbert, uzasadnił pokrótce wybór każdego z nich i niestety, tym razem nie ma powodów do dumy, zwłaszcza, że obok Polski wymienił kraje takie jak Rosja, Chiny, Białoruś, Izrael, Węgry czy Wenezuela.
Może być gorzej
W sytuacjach kryzysowych granica pomiędzy chronieniem obywateli, a nadużyciami jest bardzo cienka. W ostatnich dniach coraz częściej policję oskarża się o wręczanie nieuzasadnionych mandatów czy użycie siły podczas interwencji. Oczywiście, każdy medal ma dwie strony, a w przypadku, gdy całe zajście nie zostało nagrane, trudno jednoznacznie stwierdzić, kto ponosi winę. Takie sytuacje budzą jednak nie tylko niepokój, ale także nakręcają spiralę przemocy. "Łapanki" na rowerzystów i spacerujących czy sprawdzenie paragonów często drażnią osoby poddawane kontroli na tyle, że próbują protestować, co często kończy się bardzo nieprzyjemnie. Przykładowo, w Belgii wybuchły ostatnio zamieszki spowodowane śmiercią 19-latka. Chłopak jadący na skuterze, nie zatrzymał się do kontroli i wjechał pod nadjeżdżający radiowóz.
Głównym powodem, dla którego Polska znalazła się na liście Gilberta są nadchodzące wybory prezydenckie, które mają odbyć się 10 maja 2020 roku. Prawo i Sprawiedliwość proponuje wybory korespondencyjne, a według Wiceministra Sprawiedliwości, Michała Wójcika, opozycja protestuje wyłącznie z "z powodów czysto politycznych". Ustawę dot. wyborów korespondencyjnych przegłosowano w zeszłym tygodniu: za jej przyjęciem opowiedziało się 230 posłów, 226 było przeciw, a 2 postanowiło wstrzymać się od głosu. Teraz Senat ma czas na poprawki, a ustawa może wrócić do Sejmu najpóźniej na 3 dni przed wyborami. Początkowo za nie oddanie głosu miała grozić kara więzienia, ale zostało to już zmienione i można zrezygnować z oddania głosu bez poniesienia konsekwencji. Przy adresowaniu pakietów poczta będzie korzystać z istniejących spisów wyborców, warto więc upewnić się w urzędzie, czy na pewno w spisie jest nasz aktualny adres
Lista wstydu
Jakie państwa jeszcze znalazły się na liście Vice? Gilbert wytknął Rosji wykorzystanie pandemii do inwigilowania mieszkańców m.in. poprzez technologię rozpoznawania twarzy, aplikacje lokalizujące, wyciągi z kart kredytowych, podsłuch czy kamery CCGTV, które wcale nie skończy się wraz z izolacją. Prezydent Białorusi, Alaksandr Łukaszenka, natomiast odmówił zaostrzenia przepisów i lekceważy zagrożenia, zachęcając obywateli do picia wódki oraz długich kąpieli.
Dalej jest tylko gorzej. W Ugandzie wywleczono siłą 20 osób ze schroniska LGBTQ i umieszczono je w areszcie pod pretekstem złamanie zakazu o zgromadzeniach powyżej 10 osób. W Kenii pod pretekstem kwarantanny i godziny policyjnej zastrzelono małego chłopca, który wyszedł na balkon. W Paragwaju policja grozi spacerującym paralizatorem oraz każe im wykonywać pajacyki oraz powtarzać "Już więcej nie wyjdę z w domu, panie władzo", leżąc twarzą do ziemi.
Najsprytniejszy okazał się jednak prezydent Węgier, Viktor Orbán, który przejął dyktatorską władzę nad Węgrami na czas trwania stanu wyjątkowego. Zgodnie z nową regulację, Orbán samodzielnie zadecyduje, kiedy to nastąpi.
Zobaczcie, jak policja wymusza posłuszeństwo w Paragwaju:
Gilbert wylicza dalej: prezydent Jemenu, Abd Rabbu Mansour Hadi, wstrzymał druk wszystkich gazet, a aktywiści i dziennikarze są inwigilowani, prześladowani i przetrzymywani w areszcie. Irański rząd stworzył aplikację Cafe Bazaar, która rzekomo ma pomóc w zdiagnozowaniu koronawirusa, a w rzeczywistości namierza lokalizację posiadacza telefonu w czasie rzeczywistym.
W Boliwii, Chile, Tajlandii czy Wenezueli dochodzi z kolei do brutalnych aresztowań osób krytykujących działania rządu w związku z pandemią. Przerażające? Owszem. Wszelkie skojarzenia z "Rokiem 1984" Orwella czy "Doktryną szoku" Naomi Klein (wykorzystywania kryzysów społecznych i klęsk żywiołowych przez współczesny kapitalizm), są jak najbardziej słuszne. Kryzysy społeczne sprzyjają także bezkarności i umocnienia władzy, co najlepiej widać na wspomnianym przykładzie prezydenta Węgier, Viktora Orbána.


