Niedawno pisaliśmy o inicjatywie nauczycielki Agnieszki Młyńskiej-Kowalczyk, uczącej w Publicznym Liceum Ogólnokształcącym nr V w Opolu, która postanowiła wyposażyć każdą toaletę w koszyczek z darmowymi wkładkami, podpaskami i tamponami.
Teraz ukłon w stronę dziewczyn robi polska marka odzieżowa, oferując pracowniczkom wolne w dni, kiedy okres daje im się wyjątkowo we znaki. Szefowa zachęca również inne firmy do przyłączenia się do akcji "Okres wolny od pracy", podkreślając, że to niewielka cena za poprawienie humoru pracującym dziewczynom.
Gdy wschodzi czerwone Słońce
Większość kobiet jest zachwycona pomysłem Minetti, ponieważ pierwsze dni okresu często bywają wyjątkowo bolesne. Dodatkowo dochodzi zawstydzenie towarzyszące przemykaniu do toalety, obawy, czy na pewno nic nie przecieka lub czy nie pobrudzą się spodnie. Utrudnia to skupienie się na pracy oraz obniża wydajność.
Tak ludzkie podejście przydałoby się niejednemu szefowi. Co najważniejsze, dzień wolny oferowany przez Minetti jest całkowicie płatny. Nic dziwnego, że informacja o decyzji szefowej marki wzbudziła duże kontrowersje, ponieważ w Polsce raczej rzadko mamy do czynienia z taką praktyką. Równie kiepsko sytuacja wygląda zresztą w przypadku mental health day off, czyli dni, z których pracownicy korzystają, gdy są zbyt zestresowani i przytłoczeni innymi obowiązkami lub problemami. Taka możliwość istnieje za to w Nowej Zelandii, Niderlandach czy Brazylii.
Progresywne podejście
W Indonezji każdego miesiąca kobiety mogą skorzystać z dwudniowego urlopu menstruacyjnego, a w Południowej Korei bóle spowodowane okresem podpadają pod zwolnienie lekarskie. W Japonii taka tradycja zaczęła obowiązywać po zakończeniu II wojny światowej. Na podstawie Labour Standards Law z 1947 roku mieszkanki kraju Kwitnącej Wiśni mają prawo wziąć wolne z powodu okresu (seirikyuuka). W Tajwanie natomiast od 2013 roku kobiety są upoważnione do dodatkowych trzech dni wolnych, które nie wliczają się do standardowych 30 dni chorobowych przysługujących każdemu pracownikowi. W Zambii kobietom przysługuje jeden dzień.
A jak sytuacja wygląda w Europie? Niestety dużo gorzej. W 2017 roku Włochy rozważały wprowadzenie tego rozwiązania, ale ustawa finalnie została odrzucona. Przeciwnicy twierdzili, że może zrobić dla kobiet więcej złego niż dobrego, ponieważ ten "przywilej" oddala je od równości, o którą walczą.
Tego typu opinie nie przeszkodziły prywatnym firmom we wprowadzeniu płatnego urlopu menstruacyjnego. Świetnym przykładem jest brytyjska firma Coexist czy amerykański gigant Nike, który wykazał się wrażliwością na kobiece sprawy już w 2007 roku.


