„Przyjechałem dziś do biura na 9 rano, żeby odebrać ostatnie rzeczy na pokaz, wrześniową prezentację Balmain. Pracowałem z zespołem nad kolejnymi lookami, gdy zadzwonił do mnie kierowca, mówiąc, że został porwany przez grupę ludzi. Ponad 50 rzeczy zostało skradzionych. Jechał z lotniska do centrali Balmain. To nie fair. Razem z zespołem pracowałem tak ciężko. Będziemy pracować jeszcze ciężej, dni i noce, nasi dostawcy tak samo, ale to niewybaczalne. Chcę się z wami tym podzielić, żeby wam przypomnieć, żeby nie brać niczego za pewne i bądźcie bezpieczni. To świat, w którym żyjemy” tak zaistniałą sytuację opisał Rousteing.
Pokaz Balmain jest zaplanowany na 27 września. Marka zadecydowała, że wszystkie skradzione projekty zostaną uszyte ponownie. To oznacza, że Balmain ma mniej niż 10 dni na odszycie ponad 50 kreacji.
Porwanie drogich kreacji znanego domu mody wydaje się sprawą banalną. Tak naprawdę sytuacja ta pokazuje, w jakim stopniu nasilił się problem bezpieczeństwa we Francji. W zeszłym tygodniu francuski minister spraw wewnętrznych, Gérald Darmanin, wyraził swoje zaniepokojenie związane z utrzymującym się zagrożeniem terrorystycznym. Podkreślił, że Francja przygotowuje się na takie zagrożenia. Francuskie agencje wywiadowcze śledzą blisko 6 tys. osób ze względu na potencjalne ryzyko przeprowadzenia ataku terrorystycznego.