Kto żył w PRL-u, ten się w cyrku nie śmieje. W tamtym czasie marzenia o prezentach często były skromne, ale pełne magii. Już sam zapach mandarynek był rarytasem, a tabliczka mlecznej czekolady bożonarodzeniowym cudem. Wspominając marzenia sprzed lat, mamy i te związane z Pewexem i Baltoną, lśniącymi bajecznymi kolorami made in Ameryka.
Święty Mikołaj, Gwiazdor, Dziadek Mróz czy Gwiazdka – czekaliśmy na nich z niecierpliwością, wierząc, że spełnią nasze dziecięce marzenia. Jakie prezenty były u szczytu naszych pragnień? Wspominamy nasze wyobrażenia sprzed lat o idealnym prezencie pod choinkę.
1/8
Monika Kurek – online editor
„W dzieciństwie miałam ulubioną, pluszową kozę, którą nieustannie gubiłam. W autobusach, przychodniach, centrach handlowych. Zazwyczaj chciałam więc po prostu dostać kolejną, pluszową kozę".