Wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk zdecydował, że organizacjom pozarządowym należy odebrać możliwość interwencyjnej pomocy zwierzętom. Prawo do wejścia na teren gospodarstwa ma mieć jedynie państwowa Inspekcja Weterynaryjna, która działać będzie zapewne podobnie jak całe państwo polskie… Plan Kowalczyka to krok do całkowitej degradacji i tak już kulejącego systemu ochrony praw zwierząt w Polsce.
Mamy jasny głos ze strony rządzących – „piątka dla zwierząt” odchodzi w zapomnienie. PiS wsłuchał się w głos rolników i śmiało stwierdza, że to oni najlepiej znają się na zwierzętach i nie potrzebują, aby organizacje broniące ich praw ingerowały w funkcjonowanie gospodarstwa. Kowalczyk podkreśla, że jest to rozwiązanie, które bardzo odpowiada rolnikom licznie protestującym przeciwko wprowadzeniu „piątki dla zwierząt”, która zakładała m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, zakaz uboju rytualnego i to, co najbardziej zbulwersowało rolników, czyli większe kompetencje organizacji społecznych w kwestii ochrony zwierząt połączone ze wsparciem policji podczas przyszłych interwencji.
„Zgromadzenie Polskiej Wsi”
W niedzielę 11 grudnia odbyło się spotkanie w Przysusze (woj. mazowieckie) z udziałem przedstawicieli rządu, rolników i handlowców. Szef resortu polskiego rolnictwa podkreślał, że wiele organizacji prozwierzęcych posiada zdecydowanie zbyt duże prawa, a ich funkcjonowanie opiera się na wyłudzaniu dużych kwot pieniędzy.
Po chwili dodał:
Członek polskiego rządu wypowiadający się na temat wyłudzeń finansowych ze strony organizacji, które bardzo często samodzielnie i bez wsparcia ze środków publicznych wykonują działalność pomocową – brzmi to jak nieśmieszny żart, który dodatkowo okraszono stwierdzeniem o niestosownej wycenie „wartości zwierząt”. Cierpiące, skazane na mróz i spędzające lata na łańcuchu – przy ocenie jakości ich życia ma decydować opłacalność i bazowanie na ich przydatności – taka jest wizja nowych praw zwierząt w państwie PiS.
Lex Sachajko 2.0
Jarosław Sachajko, poseł partii Kukiz’15 wpadł w 2020 r. na pomysł nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Proponowany przez niego projekt druzgocąco przypomina prawo zapowiadane przez PiS. Według Sachajko odebranie krzywdzonych i zaniedbanych zwierząt mogłoby odbywać się jedynie w obecności państwowego inspektoratu weterynarii. Co to oznacza? Pomoc zwierzętom w godzinach 7:00-15:00 z przerwą na święta, weekendy i inne dni wolne. Tego chce PiS – zainspirowany posłem partii Kukiz’15 i wizją licznych głosów wyborczych płynących ze strony polskiej wsi.
Według Kowalczyka to polski rolnik najlepiej wie, jak dba się o zwierzęta, bo przecież są jego źródłem dochodu. Zapomniał tylko o jednym – zwierzęta nie są towarem, a każdej żyjącej istocie należą się prawa do godnego życia. Szkoda, że nie rozumieją tego rządzący, którzy zrobią wszystko, by wkupić się w przedwyborcze łaski kolejnej grupy potencjalnych wyborców.


