FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Świat

PiS chce odebrać prawo do ratowania zwierząt. „To będzie oznaczało katastrofę”

22-12-2022
PiS chce odebrać prawo do ratowania zwierząt. „To będzie oznaczało katastrofę”
PiS chce odebrać prawo do ratowania zwierząt. „To będzie oznaczało katastrofę”
fot. Anoir Chafik / Unsplash.com

Wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk zdecydował, że organizacjom pozarządowym należy odebrać możliwość interwencyjnej pomocy zwierzętom. Prawo do wejścia na teren gospodarstwa ma mieć jedynie państwowa Inspekcja Weterynaryjna, która działać będzie zapewne podobnie jak całe państwo polskie… Plan Kowalczyka to krok do całkowitej degradacji i tak już kulejącego systemu ochrony praw zwierząt w Polsce.

Mamy jasny głos ze strony rządzących – „piątka dla zwierząt” odchodzi w zapomnienie. PiS wsłuchał się w głos rolników i śmiało stwierdza, że to oni najlepiej znają się na zwierzętach i nie potrzebują, aby organizacje broniące ich praw ingerowały w funkcjonowanie gospodarstwa. Kowalczyk podkreśla, że jest to rozwiązanie, które bardzo odpowiada rolnikom licznie protestującym przeciwko wprowadzeniu „piątki dla zwierząt”, która zakładała m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, zakaz uboju rytualnego i to, co najbardziej zbulwersowało rolników, czyli większe kompetencje organizacji społecznych w kwestii ochrony zwierząt połączone ze wsparciem policji podczas przyszłych interwencji.

„Organizacje pozarządowe wyręczają państwo polskie w ratowaniu zwierząt i zapewnianiu im godnego życia. Po 25 latach działania ustawy o ochronie praw zwierząt PiS chce odebrać prawo do ratowania życia i zdrowia zwierząt organizacjom pozarządowym, skazując je na cierpienie i śmierć u oprawców” zauważa Konrad Kuźmiński z DIOZ (Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt).

„Zgromadzenie Polskiej Wsi”

W niedzielę 11 grudnia odbyło się spotkanie w Przysusze (woj. mazowieckie) z udziałem przedstawicieli rządu, rolników i handlowców. Szef resortu polskiego rolnictwa podkreślał, że wiele organizacji prozwierzęcych posiada zdecydowanie zbyt duże prawa, a ich funkcjonowanie opiera się na wyłudzaniu dużych kwot pieniędzy.

„Skończymy z tym. Takie wejścia do gospodarstwa będą miały tylko państwowe inspekcje, w tym przypadku jest to Inspekcja Weterynaryjna, a nie inspekcje, które się czasami nazywają inspekcjami” powiedział Kowalczyk.

Po chwili dodał:

„Odebranie zwierząt wiąże się potem z narzuceniem opłat, np. kilkudziesięciu tysięcy złotych, co nie ma nic porównywalnego z wartością tych zwierząt”.

Członek polskiego rządu wypowiadający się na temat wyłudzeń finansowych ze strony organizacji, które bardzo często samodzielnie i bez wsparcia ze środków publicznych wykonują działalność pomocową – brzmi to jak nieśmieszny żart, który dodatkowo okraszono stwierdzeniem o niestosownej wycenie „wartości zwierząt”. Cierpiące, skazane na mróz i spędzające lata na łańcuchu – przy ocenie jakości ich życia ma decydować opłacalność i bazowanie na ich przydatności – taka jest wizja nowych praw zwierząt w państwie PiS.

„Urzędy i instytucje państwowe mają znikomą wiedzę na temat zwierząt oraz tego, jak im pomóc. Większość urzędów zawsze stoi po stronie oprawców w obronie ich dobrego imienia, mając w poważaniu cierpienie zwierzęcia. Dlaczego? Po to, żeby nie wydawać z budżetu państwa pieniędzy. Tylko dzięki organizacjom, które nie boją się mówić głośno, jak jest źle, i pokazują prawdziwe oblicze Polski, coś może się zmienić” podkreśla Kuźmiński z DIOZ.

Lex Sachajko 2.0

Jarosław Sachajko, poseł partii Kukiz’15 wpadł w 2020 r. na pomysł nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Proponowany przez niego projekt druzgocąco przypomina prawo zapowiadane przez PiS. Według Sachajko odebranie krzywdzonych i zaniedbanych zwierząt mogłoby odbywać się jedynie w obecności państwowego inspektoratu weterynarii. Co to oznacza? Pomoc zwierzętom w godzinach 7:00-15:00 z przerwą na święta, weekendy i inne dni wolne. Tego chce PiS – zainspirowany posłem partii Kukiz’15 i wizją licznych głosów wyborczych płynących ze strony polskiej wsi.

Według Kowalczyka to polski rolnik najlepiej wie, jak dba się o zwierzęta, bo przecież są jego źródłem dochodu. Zapomniał tylko o jednym – zwierzęta nie są towarem, a każdej żyjącej istocie należą się prawa do godnego życia. Szkoda, że nie rozumieją tego rządzący, którzy zrobią wszystko, by wkupić się w przedwyborcze łaski kolejnej grupy potencjalnych wyborców.

tekst: Michalina Szczęsna
FacebookInstagramTikTokX