Wielka Krokiew w Zakopanem znajduje się w pobliżu Tatrzańskiego Parku Narodowego. Tygodnik Podhalański zbiera podpisy pod petycjążądającą odstąpienia od tego planu. Podpisało ją już 20 tys. osób. Choć zdania są podzielone, część mieszkańców tego regionu obawia się, że głośna zabawa wybudzi niedźwiedzie i przepłoszy inną zwierzynę, nie wspominając już nawet o cierpieniach zwierząt domowych. Obawy mają też Tatrzański Park Narodowy oraz Polski Klub ekologiczny.
Argumentował przy tym, że na Wielkiej Krokwi odbywają się imprezy narciarskie (m.in. Puchar Świata w skokach narciarskich), „często głośniejsze, niż zabawa sylwestrowa”.
Szkopuł tkwi w tym, że twierdzenie to nie jest do końca prawdziwe. I bynajmniej nie chodzi o to, czy Polacy uwielbiają sylwestra TVP – to sprawa subiektywna, zależna od osądu każdej z osób zainteresowanych. Podobnie jest z nieszczęsnymi imprezami „głośniejszymi” od obchodów sylwestra. Użycie takiego sformułowania przez Rafała Wolskiego zakrawa (w najlepszym wypadku) na nadinterpretację, prawdopodobnie nigdy bowiem nie odbyły się badania mierzące natężenie hałasu podczas imprez narciarskich na Wielkiej Krokwi. Powszechnie wiadomo natomiast, że mieści się tam zazwyczaj ok. 25 tys. osób, a na imprezę sylwestrową TVP wybierze się ok. 60 tys gości. W planach uwzględniony jest imponujący system nagłośnieniowy.
Każdy, kto mieszka w Zakopanem i nie chce brać udziału w zabawie i tak będzie zmuszony się jej przysłuchiwać – częściowo ze względu na rozmach imprezy, a częściowo z uwagi na akustykę. Co więcej, w górach, tuż obok skoczni, mają swoje gawry niedźwiedzie. I choć teoretycznie znajdują się one już na terenie parku narodowego, a Wielka Krokiew nie, praktycznie istnieje poważne ryzyko, że misie się obudzą – a konsekwencje tego mogą być nieobliczalne. Wybudzone i zgłodniałe mogą przecież postanowić poszukać pożywienia w Zakopanem.
Ubiegłoroczny sylwester TVP w Zakopanem odbył się na terenie Równi Krupowej. Pod koniec października Tygodnik Podhalański pisał już o nieoficjalnych informacjach, że w tym roku impreza zostanie przeniesiona pod Wielką Krokiew. W niedzielę Gazeta Krakowska opublikowała wywiad z Agnieszką Nowak-Gąsienicą, wiceburmistrz Zakopanego, która potwierdziła, że taka decyzja zapadła.
Ale Biuro Komunikacji Społecznej i Promocji w zakopiańskim urzędzie miasta już dystansuje się od wypowiedzi wiceburmistrz. Zaznacza przy tym, że za organizację imprezy odpowiada Telewizja Polska, a nie miasto. W rozmowie z Tygodnikiem Podhalańskim, która odbyła się 5 listopada, kierownik BKSiP zapewniła, że decyzja dotycząca lokalizacji sylwestra jeszcze nie zapadła. Jeśli jednak będzie to Wielka Krokiew, to rola gminy zmienia się, bo nie jest ona gospodarzem tego terenu.
Co więcej, w ubiegłym tygodniu krakowska Gazeta Wyborcza opisała, że Tatrzański Park Narodowy wystosował do Ministerstwa Środowiska pismo, w którym informuje o obawach wobec nowej lokalizacji sylwestra. Według Wyborczej, gdyby rzeczywiście doszło do zorganizowania imprezy, możliwa byłaby dymisja dyrekcji TPN.
Czy entuzjazm TVP zarazi Polaków? Narazie nie wiadomo. Zdania są podzielone, zwłaszcza wśród mieszkańców Zakopanego.


