„Osiem gór” – 3 godziny w zachwycie [RECENZJA]

04-05-20232 min czytania
„Osiem gór” – 3 godziny w zachwycie [RECENZJA]
mat. prasowe M2 Films
Blisko trzy godziny w sali kinowej w pełnym zachwycie. Felix Van Groeningen wraz z Charlotte Vandermeersch („Mój piękny syn”) stworzyli obraz, który skłania do refleksji i wciąga widza w inny świat.
Główni bohaterowie, dwunastoletni Pietro i Bruno, poznają się podczas wakacji w górskiej wiosce. Chłopców od pierwszego momentu łączy wyjątkowa znajomość. Właśnie przy ujęciach pokazujących ich zabawy na stokach gór czy w pobliskim stawie, można doszukiwać się podobieństwa z filmem Luki Guadagnino. Momentami czułem się, jakbym znowu był młodym chłopcem, budującym tamy na strumieniach w Tatrach. Między nastolatkami powstaje więź, sprawiająca wrażenie nierozerwalnej.
Beztroska przyjaźń zostaje rozerwana, gdy ojciec Bruna nie wyraża zgody na jego wyjazd do Turynu, by tam rozpoczął nowy etap w życiu i podjął naukę w liceum. Mijają lata, każdy z nich żyje własnym życiem. Bruno uczy się jak zostać serowarem i pomaga ojcu w biznesie murarskim. W tym samym czasie Pietro pracuje w barach i zdobywa wiedzę uniwersytecką.
Po blisko dwóch dekadach Pietro wraca do wioski. Za sprawą śmierci jego ojca ścieżki dorosłych już mężczyzn splatają się ponownie. Ich pierwszy kontakt nie jest pełen niekończących się rozmów, a raczej wymianą spojrzeń i niepewności. Kilkumiesięczna, wspólna praca odbudowuje więź.
Góry od zawsze były skarbnicą wspomnień dla tych, którzy je zdobywali. Pietro postanawia wyruszyć w góry śladami swojego ojca, który jak się okazało bardzo cenił sobie towarzystwo przyjaciela swojego syna. Podczas zdobycia każdego ze szczytów wyjmuje ze skrzynki notes, w którym jego zmarły ojciec zapisywał kilka zdań. W tych momentach następuje kumulacja emocji – będą to świadomie przeżywane chwile i stany, można rzec duchowe. Schodząc z ostatniego szczytu wie, że tak naprawdę nie znał swojego ojca, a zaledwie jego fragment.
Na „Osiem gór” nie można pójść z przypadku. To musi być zaplanowany seans. Znajdziemy tu przestrzeń na medytację i refleksję o często skomplikowanych relacjach rodzinnych. Belgijskim twórcom udało się stworzyć rozległą opowieść o sile przyjaźni, stracie, pamięci i potrzebie bliskości z naturą. Jeśli chcecie przeżywać z kimś ten stan, niech będzie to przyjaciel lub rodzic.
tekst: Franciszek Górski
FacebookInstagramTikTokX