Orły 2025: Igła kompasu polskiego kina
Autor: Agnieszka Sielańczyk
11-03-2025
W świecie, gdzie każdy scenariusz zdaje się powielać znaną opowieść, a kino coraz częściej umiera, by narodzić się jako własna parodia, 27. edycja Orłów przyniosła oddech świeżości – lub raczej precyzyjne ukłucie. „Dziewczyna z igłą" Magnusa von Horna – produkcja, która zgarnęła rekordowych 11 statuetek – stała się symbolem czegoś więcej niż tylko festiwalowego triumfu. Wyznaczyła nowy kierunek.
„Dziewczyna z igłą” triumfowała na gali, zgarniając statuetkę niemal w każdej kategorii – od najlepszego filmu, przez reżyserię, scenariusz, aż po charakteryzację. To rzadki moment, gdy polski przemysł filmowy tak jednogłośnie wskazuje swojego faworyta, a jeszcze rzadszy, gdy nagrodzona produkcja nie jest wynikiem kina patriotycznych uniesień lub narracyjnego samoumartwiania się. Von Horn, Szwed z pochodzenia, opanował sztukę tworzenia kina, które mimo swojej artystycznej proweniencji, nie zraża przeciętnego widza wydumaną symboliką czy przesadną głębią egzystencjalną, balansującą na krawędzi pretensjonalności. Obraz jest mocny, ale oszczędny.

udostępnij