Ruch #FreeBritney, zapoczątkowany przez wiernych fanów gwiazdy, może pochwalić się kolejnym sukcesem. Jamie Spears, po 13 latach od nałożenia kurateli sądowej, podjął decyzję o rezygnacji z funkcji prawnego opiekuna artystki. Choć reprezentanci Spearsa złożyli już dokumenty w tej sprawie, historia ubezwłasnowolnienia Britney jeszcze się nie skończyła.
Walka o wolność
Jamie Spears został kuratorem Britney Spears w 2008 roku, choć gwiazda nigdy nie wyraziła na to zgody. Na decyzję sądu wpłynęła m.in. niestabilność wokalistki, która najprawdopodobniej wynikała z depresji poporodowej. W efekcie Jamie został upoważniony do m.in. zarządzania majątkiem Britney, ustalania szczegółów odwiedzin czy dysponowania jej dokumentacją medyczną. To właśnie Jamie wybierał ochroniarzy, którzy przez całą dobę śledzili każdy krok Britney, porozumiewał się z lekarzami, precyzował szczegóły spotkań branżowych, negocjował kontrakty, a także decydował o nowej muzyce.
Piosenkarka była zmuszana do koncertowania, brania udziału w kampaniach oraz pomnażania fortuny, o której nie mogła nawet sama decydować. W końcu z pomocą zaufanego adwokata Mathew Rosengata wystąpiła do sądu w Los Angeles o usunięcie ojca ze stanowiska kuratora. W walce Britney o wolność dużą rolę odegrał wspomniany już ruch #FreeBritney. Fanów poruszyły historie o odurzaniu gwiazdy lekami, braku dostępu do karty kredytowej, paszpartu czy gotówki. Największe emocje wzbudziła jednak informacja o tym, że Britney nie może wyjąć wkładki domacicznej (uniemożliwiającej jej posiadanie dzieci z partnerem, Samem Asghari). Nie może również wyjść za mąż.
Prawnik piosenkarki złożył wniosek o przyspieszenie rozprawy oraz całkowite odsunięcie ojca Spears od sprawowania opieki. Pomimo determinacji Rosengarta, który mówił wprost, że kuratela jest krzywdząca dla jego klientki i tylko „przedłuża jej traumę”, wniosek został odrzucony. Nie pomogły nawet telefoniczne zeznania Britney, w których wyznała, że jest zrozpaczona i każdego dnia płacze.
Niespodziewany zwrot akcji
Wczoraj pojawiło się światełko w tunelu – Jamie Spears poinformował, że jest gotowy ustąpić ze stanowiska kuratora i właściciela majątku córki. Złożył już wszystkie potrzebne dokumenty i będzie współpracować z sądem nad przekazaniem córce (lub nowemu kuratorowi) władzy nad jej finansami. Warto jednak pamiętać, że osobistą kuratelę nad Britney sprawuje również wybrana przez sąd kuratorka Jodi Montgomery.
Co na to prawnik Britney?
Zdaniem Mathew Rosengarta ojciec wokalistki powinien natychmiast ustąpić z pełnionej roli. W rozmowie z „TMZ” zarzuca mu m.in. zatajanie faktów czy niesłuszne oskarżanie Britney i innych osób o czyny, których nie popełnili.
Sytuacja prawna „księżniczki popu” zaczęła się polepszać po opublikowaniu przez „New York Timesa” dokumentu „Framing Britney Spears”. W produkcji pokazano m.in. rozmowy przyjaciół, współpracowników i bliskich asystentów artystki.
Warto przypomnieć, że ojciec Britney nie brał czynnego udziału w wychowaniu piosenkarki. Miał problem z alkoholem i przez długi okres czasu przebywał na odwyku.
/tekst: Bartek Warowny/


