Nowe Volvo V60 – cudowne dziecko naszych czasów

19-06-20203 min czytania
Nowe Volvo V60 – cudowne dziecko naszych czasów
fot. materiały promocyjne
Jeśli już mam pozostać w zastosowanej w tytule metaforyce, to uważam ten samochód za wybitnie udany efekt dojrzałości i mądrości jego rodziców. Obdarowali go bowiem tym wszystkim, co w nich najlepsze.
Nie jestem obiektywny w tym, co o nim napiszę, a to z tej prostej przyczyny, że się nim zachwycam, lubię go po prostu, bo spełnia nie tylko moje wymagania, zaspakaja potrzeby, dba o bezpieczeństwo i komfort, ale też cieszy, sprawia przyjemność, dostarcza niegasnącej radości ze wspólnej jazdy. Pozwolę sobie na poparcie tych niekłamanych emocji garścią twardych danych.
Nowe V60 korzysta z tej samej płyty podłogowej, na której osadzono obsypane nagrodami wcześniejsze modele koncernu: XC60 oraz XC90. Pozwoliło to na przeszczepienie rozwiązań i funkcji tych luksusowych aut do segmentu średniej wielkości kombi. To nie wszystko. Siedząc w nim mogę cieszyć swoje oczy pięknym, luksusowo wykończonym wnętrzem. Najwyższy poziom estetyki i jakości, który nie może się znudzić. Wychodzę z auta, obchodzę je niespiesznie i przyglądam się z uważnością linii nadwozia. Auto jest eleganckie, ma świetne proporcje, wygląda jak smukła rakieta zdolna docierać w najodleglejsze zakątki galaktyki. Han Solo z pewnością przesiadłby się do niego bez zmrużenia oka wystawiając na sprzedaż legendarnego Sokoła Millenium.
Gdy czytam o pojemności bagażnika różnych modeli spotykam się jedynie z trudnymi do zwizualizowania liczbami. Nowy V60 ma bagażnik o pojemności 530 l, co znaczy że względem poprzedniej generacji przybyło mu 100 l pojemności. W praktyce oznacza to tyle, że wygodnie, z wyprostowanymi nogami, dwie dorosłe osoby mogą się w nim porządnie wyspać przy złożonych tylnych siedzeniach. Nie gdybam, osobiście sprawdzałem. W dobie obostrzeń związanych z wirusem, rodzinny wyjazd na weekend, czy na wakacje z tym autem to gwarancja komfortu i braku konieczności rezygnowania z zabrania z sobą naprawdę wielu bagaży.
Moc, dynamikę i ekologię w jednym zapewnia silnik. Ja mam pod maską hybrydę typu plug-in, bazującą na turbodoładowanym silniku benzynowym T8 Twin Engine AWD 390 KM. Do tego skrzynię automatyczną tak gładką i perfekcyjnie elastyczną, że jazdę tym samochodem odczuwam jak lot w próżni przez bezkresną przestrzeń. Bezpieczny lot. Nowe V60 ma te same systemy bezpieczeństwa, co wspomniane XC60 i XC90 i to w standardzie. Producent zapewnia, że czyni go to jednym z najbezpieczniejszych samochodów na świecie. System City Safety z funkcją automatycznego hamowania zmniejsza ryzyko kolizji z innymi pojazdami, ale także z pieszymi, rowerzystami i dużymi zwierzętami. Pod tym względem jest to jedyny taki system na świecie. System potrafi łagodzić skutki zderzeń czołowych, a w wielu przypadkach zupełnie ich uniknąć.
Mój ulubiony System Pilot Assist wspomaga kierowcę podczas monotonnej jazdy autostradowej. Sporo jeżdżę po Polsce i z niego korzystam. Przyznaję, że nie wyobrażam sobie już jazdy bez niego. Samochód w tym trybie utrzymuje właściwy pas ruchu, hamuje, przyspiesza i skręca. To naprawdę ogromnie podnosi komfort jazdy, sprawia, że po naprawdę długich trasach czuję się zrelaksowany i wypoczęty. Dobra muzyka, jaką puszczam na wybitnym systemie nagłośnienia dopełnia całości.
Nowe V60 to kwintesencja tego, co w technicznych osiągnięciach motoryzacji najlepsze, to luksus godzien najlepszych marek, najbogaciej wyposażonych modeli, to prestiż i najwyższe standardy bezpieczeństwa, piękno i moc, radość i duma. Mógłbym tak się rozpływać w zachwytach w nieskończoność pisząc o jego zaletach. Mimo to kończę, bo za chwilę ruszam w kolejną trasę. Już się nie mogę doczekać. Ja nim nie jeżdżę, my jeździmy razem.
/tekst: Konrad Wilk/
FacebookInstagramTikTokX