„Prace artysty są wędrówką po dziwnym pograniczu, które wchłonęło w siebie coś z heraldyki, fantazyjnych bestiariuszy oraz dawnej ikonografii świata fauny i flory. W ten krajobraz z zatartymi granicami zaplątał się człowiek jako postać, z którą można eksperymentować, jako ciało, które przeszywane jest przez kły, dzioby, łodygi oraz kolce. Jest elementem wpisanym w środowisko zmienionych relacji, gdzie nie tylko przestały obowiązywać stare hierarchie wywyższające, to co ludzkie ponad to co zwierzęce, ale gdzie rozmyciu uległy również granice pomiędzy poszczególnymi podmiotami. To zdaje się być cechą charakterystyczną dla aktualnych poszukiwań artysty – stan splatania, gdzie jedne formy mogą dawać początek drugim, kwiaty wyrastać z dłoni bądź oczu. Stan splątania, karmienia się sobą, zjadania i bycia karmionym byłby tutaj malarską odpowiedzią na towarzyszącą nam zazwyczaj relację budowania różnicy pomiędzy „zwierzęcością” a tym co ludzkie. W miejsce obcości, którą uosabia zwierzę jako to co nie-ludzkie, artysta podąża w kierunku oswojenia tego, co było obce a staje się swojskie, będąc częścią mojego ciała. To spotkanie ma niekiedy charakter przeszycia, dosłownego wejścia w ciało. Złapane w trakcie penetrowania siebie istoty nie są jednak w oczywisty sposób nastawione do siebie antagonistycznie. Nie jest to obraz starcia pomiędzy różnymi gatunkami epatujący agresją, raczej dziwną melancholią i biernością jednych względem drugich, pogodzeniem się i przyjęciem przeznaczonej dla siebie roli. Można nawet przypuszczać, że jakimś rodzajem zgody na ludzkie poświęcenie się."
Fragment eseju „Spacer z człowiekiem" Szymona Maliborskiego, który towarzyszy pierwszej indywidualnej wystawie w galerii Jędrzeja Bieńko. Pola Magnetyczne, Warszawa, od 20 maja.