Ktoś zemdlał, ktoś zwymiotował, gdzieś wezwano karetkę. Tyle wystarczyło, aby tłumy waliły drzwiami i oknami, aby obejrzeć „Terrifiera 2” Damiena Leone.
W pierwszej części śledzimy losy trzech przyjaciółek, które wracają z Halloweenowej imprezy. W pizzerii spotykają dziwacznego klauna, z którym niepotrzebnie zadzierają. Szybko okazuje się, że to błąd... Film zebrał mieszane recenzje [z czym zgadza się jeden z naszych dziennikarzy], ale dzięki krwawym sekwencjom podbił serca wielu fanów slasherów. W sequelu Art the Clown zostaje wskrzeszony przez tajemniczą, złowrogą siłę i powraca, by obrać sobie za cel nastolatkę i jej brata. Choć fabuła nie brzmi szczególnie atrakcyjnie, za sprawą krwawej jatki na ekranie film stał się viralem w social mediach i zarobił już niemal 7,7 mln dolarów. To świetny wynik, zwłaszcza, że budżet wyniósł zaledwie 250 tys. dolarów.
W Polsce „Terrifiera 2” można było obejrzeć na Splat!FilmFest, który odbywał się w Warszawie i Wrocławiu w dniach 26-30 października. Pierwotnie w harmonogramie obu edycji były zaplanowane dwa seanse filmu: jeden w Warszawie i drugi we Wrocławiu. Chętnych jednak wciąż nie brakowało. Ostatecznie skończyło się na pięciu seansach w Warszawie i czterech we Wrocławiu. A jakby tego było, podczas jednego z warszawskich pokazów ktoś rzeczywiście zwymiotował... I choć filmu nie zobaczymy podczas edycji online festiwalu, to mamy dla was dobrą wiadomość – polska premiera „Terriffier 2. Masakra w Święta” jest zaplanowana na 23 grudnia 2022 roku.
Środowemu pokazowi towarzyszyły ogromne emocje. Hol Kinoteki był pięknie przystrojony. Dynie, kościotrupy, pajęczyny, nagrobki. Kolejka do sali, w której wyświetlano „Terrifiera 2” zdominowała całe pomieszczenie. Nikt nie wiedział, czego się spodziewać. Wszędzie było słychać szepty, rozmowy, śmiechy. Pod salą widzów witał główny bohater, obok którego leżał worek na zwłoki. Humor mu dopisywał. Machał do ludzi, wydawał entuzjastyczne głosy i czasem nawet... pozował do selfie. Przed wejściem każdy dostał torebkę na wymioty. Sala powoli się zapewniała, aż zostało tylko kilka pojedynczych miejsc. No i się zaczęło.
Czy „Terrifier 2” dorasta do hype'u? To zależy. Koneserzy slasherów będą w swoim żywiole, a przypadkowi widzowie mogą uciec z sali w popłochu. Tak jak facet siedzący w rządzie przede mną, który ulotnił się tuż po sekwencji otwierającej. „Terrifier 2” nie jest dużo bardziej brutalny niż bardziej popularne horrory typu „Hostel” czy „Wzgórza mają oczy”, które przewyższają go budżetem. Być może odrobinę, ale w przypadku filmu Leone wymyślne morderstwa przeplatają się z humorem i komicznymi wybrykami głównego bohatera. Art the Clown uwielbia mordować – ma zapędy kanibalistyczne, świetnie operuje młotkiem czy siekierą, często nosi ze sobą kwas i w kilka sekund potrafi zrobić komuś dziurę w klatce piersiowej, a następnie wyrwać mu wnętrzności. Równie mocno lubi jednak prankować, śmieszkować i figlować. Humor w „Terrifierze 2” zdecydowanie zasługuje na piątkę z plusem!
Leone serwuje nam kreatywne morderstwa i szalona, absurdalną fabułę. Czasami może nawet zbyt absurdalną, ale można przymknąć oko, bo film spełnia swoją rolę, czyli bawi. No i nie zapominajmy, że tego typu filmy funkcjonują w obrębie pewnej konwencji. Pozostałe elementy również sprawdzają się całkiem nieźle. Dostajemy całkiem solidnie zarysowaną historię i porządnie napisaną final girl, której chce się kibicować. Ciekawym zabiegiem jest wyposażenie final girl w atrybuty, które sprawiają, że jest w stanie dotrzymać kroku naszemu antagoniście. Nie wiem do końca, czy to kupuję, niemniej jest to jakiś pomysł. Sam film jest też trochę za długi i w pewnym momencie niekończący się rollercoaster fruwających flaków zaczyna trochę męczyć. Mimo to, „Terrifier 2” dowozi. Kupa śmiechu, kupa frajdy i kupa flaków.

![Na tym horrorze ludzie mdleją i wymiotują. Widzieliśmy brutalnego „Terrifiera 2” [recenzja]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F635fe214d768a403aa0257c5%2Fterrifier2.jpg&w=1920&q=60)
