O poważnym wzmocnieniu zabezpieczenia granicy polsko-białoruskiej mówiono już podczas burzliwej debaty sejmowej, po której na wniosek prezydenta w części województw przedłużono o kolejne dni stan wyjątkowy. Tysiące funkcjonariuszy Straży Granicznej, 25 tysięcy żołnierzy, setki policjantów z oddziałów prewencji i antyterrorystycznych, a nawet ustawiony przez wojsko płot z drutu kolczastego miały być częścią „zabezpieczenia” granicy przed migrantami ze wschodu, którzy według ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego, „szturmowali naszą granicę”. W zdecydowanej większości zostali oni zatrzymani na granicy lub przewiezieni do zamkniętych ośrodków dla uchodźców.
Kamiński zaznaczył, że w związku z tym, że liczba prób sforsowania polskiej granicy w ostatnich tygodniach znacznie wzrosła, nowe zabezpieczenie ma być trwalsze niż dotychczasowy płot i sprawić, że „Polska granica nie zostanie przełamana”. Rada ministrów przyjęła właśnie projekt ustawy o budowie trwalszego zabezpieczenia na granicy Polski z Białorusią.
„– Projekt, który trafi teraz do Sejmu zakłada stworzenie solidnej, wysokiej zapory, wyposażonej w system monitoringu oraz detekcji ruchu” napisał we wtorek na Twitterze minister spraw wewnętrznych i administracji.
Zapowiadana przez rząd PiS zapora na granicy będzie przypominać mur na grecko-tureckiej granicy, mający chronić przed spodziewanym wówczas napływem migrantów z Afganistanu. „Inspirację” metodą greckiego rządu potwierdził sam Kaczyński podczas wizyty na Podlasiu, gdzie zapowiedział, że powstanie „bardzo poważna zapora”.
Jak zaznaczył szef MSWiA, przyjęty przez rząd projekt ustawy ma dać podstawę prawną do „podjęcia działania w trybie pilnym w kontekście istniejących zagrożeń na granicy państwowej”. Inwestorem budowy muru ma być komendant główny Straży Granicznej, a do realizacji zostanie powołany również specjalny zespół. We wtorek „Dziennik Gazeta Prawna” poinformował, że rząd zabezpieczył na ten cel kwotę 500 milionów złotych w tegorocznym budżecie.
/tekst: Nikol Gorelikowa/