„Monster” – film, który doprowadza do łez twardzieli [RECENZJA]

Autor: Agnieszka Sielańczyk
15-05-20242 min czytania
„Monster” – film, który doprowadza do łez twardzieli [RECENZJA]
fot. materiały prasowe
„Monster” Hirokazu Koreedy to przejmujący thriller psychologiczny, który z wyczuciem eksploruje mroczne zakamarki ludzkiej natury.
Osadzony we współczesnej Japonii „Monster” otwiera scena, w której samotna matka Saori (Sakura Andō) stara się zrozumieć, co dzieje się z jej synem w szkole. Podejrzewa, że jest dręczony przez nauczyciela. Sytuacja się zaostrza, gdy to jej dziecko zostaje oskarżone o bycie prześladowcą, a na jaw wychodzi kilka tajemnic. Film przechodzi teraz do perspektywy oskarżonego nauczyciela Michitoshiego Horiego (Eita Nagayama), który zostaje wplątany w zawiłe pomówienia o prześladowanie. Pomimo przedstawienia swojej wersji dyrektorce placówki Makiko Fushimi (Yūko Tanaka), ta wyciąga wobec niego konsekwencje, dbając wyłącznie o reputację szkoły.
To otwiera kolejną perspektywę – poznajemy Fushimę po śmierci jej wnuka. Przez chwilę współczujemy jej postaci, by za moment poznać kolejne fakty, które ponownie wprawiają nas w zdumienie. Film przechodzi do sedna -– przyjaźni młodych chłopców Minato (Sōya Kurokawa) i Yoriego (Hinata Hiiragi), gotowych walczyć o nią z całym światem.
Poprzez każdą z historii czujemy nagłą zmianę emocji. Początkowa złość na nauczyciela, pod koniec filmu jest już skrajnie innym uczuciem. Hirokazu Koreeda przypomina nie raz, a cztery razy, żeby nie wierzyć we wszystko, co widać. „Monster” poddaje emocje widza silnej próbie, nakłaniając do sprawdzenia drugiej strony zdarzeń i wysłuchania uwikłanych w nie bohaterów. Zmiana perspektyw w najlepszy z możliwych sposobów pokazuje, że „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”.
Film wyróżnia znakomity, wielowarstwowy scenariusz Yūjiego Sakamoto, który czyni z „Monstera” brawurowy dramat sensacyjny. Sakamoto i Koreeda dają mistrzowski wykład na temat opowiadania zawiłych historii, a wisienką na torcie jest znakomita ścieżka dźwiękowa Ryuichiego Sakamoto oraz zdjęcia Ryuto Kondo.
Doskonały casting i obsada daje popis niezwykłego kunsztu aktorskiego, jednak serca kradną najmłodsi w filmie – Sōya Kurokawa i Hinata Hiiragi. To oni stanowią duszę tego filmu, który prezentuje także świeże podejście do opowieści queerowych.
Podczas seansu przeżywamy prawdziwą huśtawkę emocji – jesteśmy zaniepokojeni, zirytowani, smutni, uśmiechamy się i płaczemy ze wzruszenia. Siedzący obok mnie chłopak chlipał po cichu, udając, że to wina przeziębienia. Na koniec słówko do niego: prawdziwy twardziel łez się nie wstydzi.
FacebookInstagramTikTokX