Bohaterowie filmu, choć pochodzą z różnych zakątków świata, stworzyli w bazie prawdziwe sanktuarium multikulturowe. To ich ostoja, miejsce odpoczynku i drugi dom. Tu mogą zagrać w ping-ponga i pétanque, napić się kawy, porozmawiać z kolegami po fachu, a nawet – jak Ahmed, jeden z protagonistów – uprawiać ogród. Afrobeats, francuski hip-hop i arabskie rytmy to nieodłączne elementy tego międzynarodowego mikrokosmosu, będące jednocześnie formą dzielenia się własną kulturą.
Vadim Dumesh przedstawia ten świat w fenomenalny sposób. Osobiste historie bohaterów, nietuzinkowe ustawienia kamery i specyficzna konstrukcja filmu, przywodząca na myśl pamiątkowe nagranie z wesela czy urodzin, pozwalają widzowi zanurzyć się w nieznanej większości rzeczywistości – codziennym życiu ludzi, których usługi są nam tak bliskie, a jednocześnie tak odległe.
Protagoniści dokumentu to taksówkarze, którzy mierzą się z trudami codzienności. Rynek taksówek przeżywa kryzys, wywołany rosnącą popularnością przewoźników takich jak Uber. Przed nimi tylko dwie opcje: solidarny opór wobec giganta, choć ten może oznaczać upadek, lub dołączenie do niego.
Mimo zawodowych trudności film ukazuje także bardziej refleksyjną stronę ich życia. Wspólnie się bawią, rozmawiają, jedzą, wspominają ojczyznę. Bohaterowie „Bazy” to ludzie silni, zahartowani przez ciężkie warunki, lecz wbrew pozorom niepozbawieni ciepła. Wręcz przeciwnie – emanują sympatią, energią i życiową mądrością, choć niosą ze sobą również bagaż trudnych doświadczeń.
Ten film to list miłosny do taksówkarzy. Dumesh pokazał nam realnych ludzi, którzy większość czasu są dla nas bezkształtni i obojętni, gdy wsiadamy do ich samochodu. W pewien sposób odkrywa ich przed nami. Uświadamia nas, że gdy przyjdzie era monopolu współczesnych przewoźników, ci ludzie stracą dotychczasowe życie. Ci ludzie, którzy porzucili swoje ojczyzny, by wykonywać robotę, której nikt nie chce.
Trudno zatem nie odebrać dzieła Vadima Dumesha jako społecznego komentarza o istotności imigrantów w funkcjonowaniu gospodarki i społeczeństwa w Europie. Wydaje mi się jednak, że „Baza” jest przede wszystkim pamiątką i historią o ludziach, którzy tak jak każdy z nas, tęsknią, cierpią i kochają.