FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Advertisement
Moda

Koniec z „clean girl aesthetic” – czas na wielki powrót „messy chic”

17-09-2025
Koniec z „clean girl aesthetic” – czas na wielki powrót „messy chic”
Koniec z „clean girl aesthetic” – czas na wielki powrót „messy chic”
fot. @gabbriette/Instagram

Ulizane koki, slick ponytails i perfekcyjny make-up no make-up odchodzą w zapomnienie. Ich miejsce zajmują rozpuszczone fale, luźne upięcia, rozmazana kreska, przydymione oko i stylizacje wyglądające jak wrzucone w ostatniej chwili. Definicją tego stylu w latach 90. była Kate Moss, dziś wyznaczają go internetowe It Girls – Gabriette czy Alex Consani.

Przez ostatnie lata estetyka „clean girl” definiowała wyobrażenie o perfekcji: dopracowany minimalizm, gładko zaczesane włosy, nieskazitelna cera i neutralne barwy stały się jej wizytówką. Jednak u progu 2026 roku widać wyraźny zwrot. Młodsze pokolenia odchodzą od wyrafinowanej sterylności na rzecz estetyki, która celebruje niedoskonałość. „Messy chic” przywraca modzie i urodzie autentyczność: odrobinę chaosu, szczyptę nonszalancji i dużo więcej przestrzeni na bycie sobą.

Hailey Bieber to idealny przykład przysłowiowej „clean girl” – perfekcyjnie dopasowane jeansy, starannie ułożone włosy, delikatny makijaż i obcisły top, zestawiany raz ze sportowymi butami, a innym razem ze szpilkami. W 2020 roku kultowym dodatkiem były oversize’owe Stanley cups i legginsy – uniform, w którym „clean girls” ruszały rano na pilatesową sesję. Dziś jednak ta estetyka powoli odchodzi w zapomnienie, bo na scenę wchodzi maksymalizm. Nie ten barokowy, rodem z Moschino Jeremy’ego Scotta, ale raczej w duchu grunge’owych kolekcji Marca Jacobsa dla Anny Sui, czy boho-romantyzmu Ann Demeulemeester i Chloé – z większą swobodą i przestrzenią na osobistą ekspresję.

„Messy chic” to twoja cool koleżanka z hobo bag albo dużą Balenciaga City Bag, w której znajdziesz absolutnie wszystko, czego potrzebujesz. Może jej torebka nie jest perfekcyjnie zorganizowana, ale ona doskonale wie, co gdzie ma. Nie przejmuje się tym, co ma na sobie – dla niej liczy się wygoda, autentyczność i naturalny styl. To właśnie ona pokaże ci najlepsze vintage shopy w mieście i zdradzi, gdzie naprawdę warto imprezować i co dobrego czytać.

To zupełnie inna definicja naturalności niż ta wcześniejsza – ułożona i perfekcyjna. „Messy chic” stawia na autentyczność i zgodę z samym sobą, a nie na nierealne standardy. Wbrew pozorom, messy girl nie ignoruje swojego wyglądu – przeciwnie, dba o niego i starannie go kalkuluje, ale pozwala sobie na luz i ekspresję.

W tym samym duchu projektanci i influencerzy coraz śmielej odwołują się do buntowniczego DNA lat 70. i 80., włączając do współczesnych stylizacji skórzane kurtki, koszulki zespołów czy masywne bojówki. Powrót tej nonszalancji to nie tylko estetyczny gest, lecz przede wszystkim manifest – afirmacja autentyczności ponad konformizmem i przypomnienie, że moda może być narzędziem wolności, a nie wyłącznie perfekcji.

Być może wracamy do najlepszych lat mody, w których artystyczna ekspresja i wolność wyrażania siebie stały na pierwszym miejscu. Nic dziwnego, że „messy chic” zaczyna dominować właśnie teraz – w momencie, gdy wolność słowa i ekspresji bywa kwestionowana. Dzisiejsza sytuacja polityczna wydaje się bowiem jeszcze bardziej „messy” niż torebka naszej cool koleżanki.

Młode pokolenie walczy dziś przede wszystkim o autentyczność i akceptację. Nie chce być kopią innych, lecz czuć się dobrze we własnym ciele i mieć prawo głośno o tym mówić. Na tym właśnie polega siła „messy chic” – to estetyka, która pokazuje coś więcej niż tylko fajny styl czy nostalgię za latami 70. i 90. To manifest wartości, które zawsze szły w parze z modą: wolności, ekspresji i odwagi bycia sobą.

W estetykę i styl życia „messy chic” idealnie wpisują się Gabriette i Alex Consani. To dziewczyny, które są sobą, nie udają nikogo i budują własny styl na tym, co kochają – nie na tym, co akurat dyktują trendy. Ich estetyka to współczesny powrót punku i grunge’u w jednym: mocniejsze kolory, rozczochrane włosy, za duże marynarki, a nawet napoleońskie kurtki zestawiane ze sneakersami na platformie, które w ostatnich miesiącach stały się gorącym hitem. To także powrót sloganów na T-shirtach. Nawet Stella McCartney – marka kojarzona dotąd raczej z „clean girl” niż „messy girl” – wraca do buntowniczych korzeni. Projektantka odświeżyła swoje młodzieńcze rockandrollowe DNA, wypuszczając tank topy z hasłami w stylu: „Mother Fucker” czy „About Fucking Time”. Znudziły ją basicowe uniformy, a wraz z nią w stronę nonszalancji i ekspresji skręcają też celebryci, którzy prędzej czy później rozpropagują tę estetykę na masową skalę.

To estetyka, która zachęca także do powrotu robótek ręcznych i DIY – sposobu na jeszcze bardziej osobistą ekspresję. „Messy chic” daje przestrzeń na tworzenie własnych detali, które czynią styl unikalnym: od charmsów przyczepianych do torebek, przez biżuterię XXL, aż po romantyczne, lekko poszarpane szyfony, jakie mogliśmy zobaczyć na pokazach Chloé. Największa siła tego trendu kryje się właśnie w detalach i swobodzie łączenia – w odwadze, by łamać zasady i kreować modę na własnych zasadach. Bo kto powiedział, że czerni nie można nosić z granatem? Tu można wszystko i wszędzie.

Long live messy chic girl – bo to nie tylko trend, a mentalność. Styl, który pokazuje, że w niedoskonałości kryje się siła, a w chaosie – wolność. To zaproszenie, by wreszcie odpuścić presję perfekcji i pozwolić sobie na bycie prawdziwie sobą.

A jeśli tej jesieni chcecie wyglądać jak prawdziwa messy chic girl, postawcie na kilka kluczowych elementów: vintage jeansy, duże futro, koronkowy top, ciężkie buty i obowiązkowo spora torba vintage. Idealnym wyborem będzie kultowa Paddington Bag od Chloé – i wcale nie musicie wydawać fortuny na nową wersję. Wystarczy zajrzeć na Vestiaire Collective czy Vinted, by znaleźć perełki, które świetnie wpiszą się w tę estetykę.

tekst: Patrycja Pyza

Wybierz Waszą Pracę Miesiąca: zagłosuj w konkursie

Polecane

Startuje HER Docs Film Festival. Polecamy najciekawsze tytuły

Startuje HER Docs Film Festival. Polecamy najciekawsze tytuły

Polscy politycy nie wiedzą, czym różni się okres od owulacji [WIDEO]

Polscy politycy nie wiedzą, czym różni się okres od owulacji [WIDEO]

Polski kandydat do Oscara. Czy tym razem się uda?

Polski kandydat do Oscara. Czy tym razem się uda?

15-latek najmłodszym zdobywcą Emmy. Znamy pełną listę zwycięzców historycznej edycji nagrody

15-latek najmłodszym zdobywcą Emmy. Znamy pełną listę zwycięzców historycznej edycji nagrody

Banksying – toksyczny trend randkowy. Czym jest?

Banksying – toksyczny trend randkowy. Czym jest?

Polecane

Startuje HER Docs Film Festival. Polecamy najciekawsze tytuły

Startuje HER Docs Film Festival. Polecamy najciekawsze tytuły

Polscy politycy nie wiedzą, czym różni się okres od owulacji [WIDEO]

Polscy politycy nie wiedzą, czym różni się okres od owulacji [WIDEO]

Polski kandydat do Oscara. Czy tym razem się uda?

Polski kandydat do Oscara. Czy tym razem się uda?

15-latek najmłodszym zdobywcą Emmy. Znamy pełną listę zwycięzców historycznej edycji nagrody

15-latek najmłodszym zdobywcą Emmy. Znamy pełną listę zwycięzców historycznej edycji nagrody

Banksying – toksyczny trend randkowy. Czym jest?

Banksying – toksyczny trend randkowy. Czym jest?

FacebookInstagramTikTokX
Wybierz Waszą Pracę Miesiąca: zagłosuj w konkursie