Aby stać się właścicielem tej lodowej krainy, potrzeba 300 mln euro. Za tę kwotę można nabyć działkę o powierzchni 6 tys. ha na archipelagu Svalbard, z pięciokilometrową linią brzegową, górami i lodowcami. Lokalizacja jest naprawdę dobra – zaledwie trzy godziny drogi od największej osady na Arktyce, Longyearbyen, skąd można polecieć do Oslo. W okolicy znajduje się Stacja Polarna Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej Calypsobyen, a bardziej na południe – Polska Stacja Polarna Hornsund im. Stanisława Siedleckiego.
Za 300 mln euro nabywa się nie tylko działkę, ale także prywatną norweską spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością, która jest jej właścicielem. To ważna transakcja, ponieważ ten fragment Arktyki staje się kluczowym miejscem geopolitycznym. Przewiduje się, że za kilka lat w okolicy powstaną nowe szlaki transportowe, co jest skutkiem zmian klimatycznych i topnienia lodowców.
Oferta jest głównie skierowana do państw i agencji rządowych, choć osoba prywatna również może dokonać zakupu. Poza wymaganą ceną kupujący musi pochodzić z jednego z 46 krajów uznających Traktat Spitsbergeński. Jednak to nie wystarczy, aby stać się właścicielem działki – potrzebna jest również zgoda norweskiego rządu, a dokładniej ministerstwa przemysłu i handlu, ponieważ Norwegia sprawuje nadzór nad Svalbardem.