Ta kilkunastominutowa podróż wywołała lawinę skrajnych reakcji – od autentycznego wzruszenia po zjadliwą krytykę. Czy był to jedynie medialny spektakl pochłaniający tony paliwa, czy może rzeczywiście symboliczny przełom w historii kobiet w przestrzeni kosmicznej?
Start z prywatnego ośrodka Bezosa, twórcy Amazona, otworzył nowy rozdział w reprezentacji kobiet w sektorze kosmicznym. Ostatni podobny przypadek miał miejsce w 1963 roku, gdy radziecka kosmonautka Walentyna Tierieszkowa samotnie przecierała szlaki na orbicie jako pierwsza kobieta w przestrzeni kosmicznej.
W opublikowanym przez Perry nagraniu z wnętrza kapsuły słychać całe spektrum emocji – od wybuchu śmiechu, przez okrzyki ekscytacji, po momentami nerwowe reakcje. Autonomiczna maszyna bezpiecznie dostarczyła załogę z powrotem na Ziemię, a rakieta nośna wylądowała kilka kilometrów od miejsca startu.
Mimo początkowych wahań, Perry zdecydowała się zaśpiewać na pokładzie utwór Louisa Armstronga „What a Wonderful World”. W późniejszym wywiadzie dla Associated Press wyjaśniła swoje intencje – chciała, by jej podróż stała się inspiracją dla młodego pokolenia, szczególnie dziewcząt, by nie ograniczały swoich marzeń. Jej głos rozbrzmiewający w próżni kosmosu miał być dowodem, że granice – zarówno te fizyczne, jak i metaforyczne – istnieją po to, by je przekraczać.
Szybko nadeszła fala reakcji. Podczas gdy część odbiorców uznała lot za symbol przełamywania barier, inni dostrzegli w nim przede wszystkim marketing. Emily Ratajkowski, amerykańska modelka polskiego pochodzenia, nie szczędziła krytyki. Na swoich mediach społecznościowych wprost nazwała akcję zbędnym marnotrawstwem zasobów w czasach kryzysu klimatycznego:
Wielu komentujących podzieliło jej perspektywę, sugerując, że lot był przede wszystkim zabiegiem promocyjnym dla Blue Origin oraz samej Perry, która już zapowiedziała powstanie nowego utworu inspirowanego kosmicznym doświadczeniem.