Rola, będąca dla niego dużym wyzwaniem, przyciągnęła uwagę zarówno fanów, jak i krytyków. W niedawnym wywiadzie Hartnett ujawnia, jakie inspiracje towarzyszyły mu podczas pracy nad kreacją.
Rola, która zmienia wszystko
Hartnett, który zdobył popularność w latach 90. i 2000. dzięki filmom takim jak „Pearl Harbor" i „Czarne lustro", postanowił podjąć ryzyko i zagrać postać, która jest diametralnie różna od jego dotychczasowych ról. W filmie „Pułapka" aktor odgrywa mężczyznę, który prowadzi podwójne życie – jako pozornie zwyczajny człowiek, w rzeczywistości będący bezwzględnym mordercą.
W wywiadzie Hartnett zdradził, że inspiracją do stworzenia tej roli były nie tylko fikcyjne postacie, ale także rzeczywiste osoby, z którymi miał okazję współpracować w branży filmowej.
Hartnett przyznał, że starał się zrozumieć psychologię osób, które wykazują cechy psychopatyczne. Zainspirowany ich zachowaniem, postanowił wprowadzić te elementy do swojej roli, aby nadać jej głębię i autentyczność.
Metoda aktorska
Aktor zastosował metodę aktorską, która polega na głębokiej analizie postaci oraz immersji w jej psychologię. Hartnett spędził wiele godzin na badaniu materiałów dotyczących seryjnych morderców, w tym dokumentów, wywiadów i filmów. Jego celem było nie tylko odtworzenie zewnętrznych cech mordercy, ale także zrozumienie jego motywacji i wewnętrznych konfliktów.
Decyzja Hartnetta o przyjęciu roli mordercy nie spotkała się z jednogłośnym uznaniem. Krytycy zwracają uwagę na moralne aspekty przedstawiania przemocy w filmach. Niektórzy obawiają się, że takie kreacje mogą wpływać na widzów, a nawet przyczyniać się do normalizacji przemocy. Hartnett jednak broni swojej decyzji, podkreślając, że jego intencją było stworzenie psychologicznego portretu chorej osoby, a nie promowanie jej czynów.
Film od 2 sierpnia można obejrzeć na ekranach polskich kin. „Pułapkę” wyreżyserował M. Night Shyamalan, twórca kultowego „Szóstego zmysłu” i „Osady”.
źródło: PAP


