Menu
K MAG Logo
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Ludzie
  • Sklep
K MAG Logo
FacebookInstagramTikTokX
  • K MAG Logo
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Ludzie
  • Sklep
  • Search
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
K MAGKup nowy numer
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Fundacja K MAG
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Świat
|
Ludzie

„Jesteśmy razem, kiedy jesteśmy razem”. To także może być związek

29-03-2020 • 6 min czytania
„Jesteśmy razem, kiedy jesteśmy razem”. To także może być związek
„Jesteśmy razem, kiedy jesteśmy razem”. To także może być związek
Julia Bosski
Ostatnio taki typ związku wydaje się dla mnie optymalny. Zważając na hulaszczy tryb życia, częste podróże i skłonność do flirtów międzynarodowych, stwierdzam, że to może być idealnie funkcjonujący dla mnie rodzaj związku. Niełatwo jest zaakceptować i zrozumieć takie sytuacje, szczególnie, kiedy w grę wchodzą uczucia i kiedy uczucia do jednej osoby są silniejsze, niż do innej. Ale gdy już się to zrozumie, robi się całkiem przyjemnie.

Oczekiwanie w napięciu

Od ponad dwunastu miesięcy romansuję tylko na odległość i nie snuję planów, by się gdziekolwiek przenosić. Prawie rok temu poznałam faceta z Berlina. I choć mieszkałam tam przez 9 lat, nigdy się tam nie spotkaliśmy. Poznaliśmy się we Francji u wspólnych znajomych. To była bardzo romantyczna przygoda, która miała być chwilą, a ciągnie się do teraz. Po jakimś czasie zakochałam się w tym facecie i przez kilka miesięcy cierpiałam z tęsknoty, doznając w pewnym momencie poczucia uczuciowej beznadziei (również ze względu na bardzo trudny charakter tego liason). Tak było dopóki nie zdałam sobie sprawy, że ten romans nie mógłby funkcjonować w trybie codziennym, że trzyma nas właśnie to napięcie i niepewność, kiedy znów się spotkamy i czy w ogóle. Każde spotkanie po dłuższej przerwie jest oczywiście bardzo namiętne. Zdałam sobie również sprawę, że to perfekcyjna sytuacja dla mnie: nikt mnie nie kontroluje, ani nie może być zazdrosny o inne romanse, bo nigdy nie było mowy o angażowaniu się w stały związek. A namiętność jest na tyle silna, że gdy już jesteśmy razem w tym samym miejscu, to jesteśmy razem. I to jest okej. Ja także nie muszę być zazdrosna, bo wiem, że oboje żywimy do siebie bardzo silne uczucia, które są nieokreślone czasem ani miejscem. Tak samo jest z kilkoma innymi moimi „chłopakami”. Nikt sobie nie przeszkadza, nikt niczego nikomu nie zarzuca ani nie narzuca. Zawsze cieszymy się ze spotkania, a łączy nas nie tylko seks, lecz przede wszystkim bliskość i czułość, które rozwinęły się podczas trwania tych relacji. Mamy oczywiście kontakt pomiędzy spotkaniami, czasami telefonujemy, piszemy do siebie wiadomości – social mediowa atencja inklusiv. Bywa, że nie widzimy się przez kilka miesięcy.

Nic stałego, ale nie „one night stand”

Tęsknię za nimi wszystkimi po trosze, ale w niczym się nie ograniczam. W Warszawie, gdzie mieszkam na stałe, nie mam żadnej takiej relacji i uświadomiłam sobie, że wcale (przynajmniej na razie) nie potrzebuję stałego związku. Nie oznacza to, że nie potrzebuję bliskości. Potrzebuję jej bardzo, a romanse nawiązuję tylko z osobami, które lubię, cenię i którym ufam, o które troszczę się ja i które troską obdarzają mnie. One night standy z nieznajomymi to nie moja bajka. Niektórym pewnie nasunie się złośliwy komentarz: „A czy nie jest tak dlatego, że żaden z tych facetów nie chce się z tobą wiązać?”. Może tak, a może nie. Muszę jednak przyznać, że czerpię ogromną przyjemność z tej wolności oraz swobody i szczerze kocham tych kilku moich facetów. Uwielbiam się z nimi śmiać, gadać i przy nich spać. Czasami; to zrozumiałam dość niedawno.
Podobne zdanie ma Piotr Czaykowski, właściciel agencji Chili Models:
– Jako nastoletni chłopak miałem bardzo romantyczne podejście do związków. Wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia, a jeszcze mocniej w miłość aż po grób. Pamiętam, że moje pierwsze miłosne fascynacje były bardzo żywe, dramatyczne. Całym ciałem odczuwałem tęsknotę, zazdrość i satysfakcję. Lubiłem czuć się jak Werter, ale zawsze wierzyłem w happy end. Do szczęścia szukałem drugiej połówki i nie rozumiałem, jak można by taką skrzywdzić, a co dopiero zdradzić. Zainspirowany historiami z książek i filmów naszkicowałem sobie bardzo wyraźny szablon idealnej relacji, w poszukiwaniu której ruszyłem w dorosłe życie. Po latach życia w różnych krajach, niezliczonych rozmowach z inspirującymi ludźmi, kilku pięknych miłościach, kilku rozczarowaniach i kilku mrożących krew w żyłach historiach o namiętności dwóch i więcej osób, odnalazłem swój nowy punkt widzenia na relacje międzyludzkie. Otóż, od pierwszego wejrzenia możesz się zauroczyć. Seks jest przyjemnością, nie świadczy o zaangażowaniu w drugiego człowieka. Nie ma drugiej połówki, jest druga całość. Ja jestem pełen, samowystarczalny i piękny taki, jaki jestem, podobnie jak druga osoba. Wychodząc z takiego założenia, w przekonaniu o własnej samowystarczalnej naturze, możemy wyruszyć w świat i dowolnie doświadczać przyjemności bez poczucia winy i krzywdy wyrządzonej innym.
Moja mama z kolei, która bacznie wysłuchuje moich opowieści o przygodach z mężczyznami, raz mi wtóruje, innym razem strasznie się irytuje. Ostatnio zapytała: „Julia, a czy ty w ogóle potrafisz być w związku? Czy gdyby X poświęcał ci więcej uwagi i starał się bardziej, nie miałabyś romansu z Y i nie przespałabyś się z Z?”. Zdumiona popatrzyłam na mamę, przede wszystkim dlatego, że tak dokładnie zapamiętuje te wszystkie historie. Nad moją głową zapaliła się ikonka znaku zapytania.

Nie potrafię? Nie chcę?

Może nie potrafię, a może nie chcę. Przez ostatni rok nauczyłam się, że miłość nie ma ram, tak samo jak nie ma jednego wzoru na związek. Istnieją naturalnie pewne granice, które sami sobie rysujemy, i reguły, których powinniśmy się trzymać. W moim przypadku najważniejszą regułą jest to, by nie ranić siebie i innych, z którymi takie relacje prowadzimy. Nie jest to łatwe, ale przy jasnej komunikacji jest to przynajmniej gra w otwarte karty.
– Dopóki jest nam dobrze i innym jest z nami dobrze, nic nie musimy. W ogóle nic nie musimy, wszystko możemy. Nie świadczy to o naszej ułomności, a dojrzałości. Pod warunkiem, że robimy to świadomie. W którymś momencie możemy poczuć, że to to i już nigdzie dalej się nie ruszyć. I w tej miłości pracować aż po grób – dodaje Piotr.
To, że często płaczemy, bo coś nie dzieje się tak, jak chcieliśmy, i oczekujemy, że nasz wybranek zachowa się inaczej, niż się zachowuje, wynika z naszych własnych sprzecznie wysyłanych sygnałów. Ja na przykład niemal na samym początku dostałam od X jasny komunikat, że nie jest zdolny do bycia w związku. Wysyłał mi jednak sprzeczne sygnały, chociażby dzwoniąc i mówiąc, że tęskni, więc zaczęłam wierzyć, że zmiana jego deklaracji jednak jest możliwa. Ostatecznie deklaracja się nie zmieniła, a sprzeczne sygnały wysyłane są do dziś. Zmieniło się coś innego. Moje podejście. Już nie oczekuję, że on się zmieni. Nigdy tego nie zrobi i może dlatego nadal mnie fascynuje. Ten jego opór, a jednak uległość, gdy znów się spotykamy. Może właśnie to mnie kręci w tych wszystkich chłopakach.
/tekst: Julia Bosski/
Julia Bosski – socjolog amator, obserwatorka świata, twórczyni berlińskich Obiadów Czwartkowych i założycielka kulturalnego salonu warszawskiego „U przyjaciół kilku”, snob intelektualny, dziennikarka, aktywistka kulturalna.
FacebookInstagramTikTokX

Polecane

Pożądania wyzwania. Dlaczego silne kobiety wybierają dominujących partnerów i dlaczego zazwyczaj kończy się to niepowodzeniem?

Pożądania wyzwania. Dlaczego silne kobiety wybierają dominujących partnerów i dlaczego zazwyczaj kończy się to niepowodzeniem?

10 premier Netflixa, których nie możecie przegapić w kwietniu

10 premier Netflixa, których nie możecie przegapić w kwietniu

Wirtualne spacery po muzeach sztuki. Oto 5 propozycji wystaw, które trzeba zobaczyć podczas kwarantanny

Wirtualne spacery po muzeach sztuki. Oto 5 propozycji wystaw, które trzeba zobaczyć podczas kwarantanny

Miłość w czasach pandemii – wyraźny wzrost sprzedaży prezerwatyw

Miłość w czasach pandemii – wyraźny wzrost sprzedaży prezerwatyw

Polecane

Pożądania wyzwania. Dlaczego silne kobiety wybierają dominujących partnerów i dlaczego zazwyczaj kończy się to niepowodzeniem?

Pożądania wyzwania. Dlaczego silne kobiety wybierają dominujących partnerów i dlaczego zazwyczaj kończy się to niepowodzeniem?

10 premier Netflixa, których nie możecie przegapić w kwietniu

10 premier Netflixa, których nie możecie przegapić w kwietniu

Wirtualne spacery po muzeach sztuki. Oto 5 propozycji wystaw, które trzeba zobaczyć podczas kwarantanny

Wirtualne spacery po muzeach sztuki. Oto 5 propozycji wystaw, które trzeba zobaczyć podczas kwarantanny

Miłość w czasach pandemii – wyraźny wzrost sprzedaży prezerwatyw

Miłość w czasach pandemii – wyraźny wzrost sprzedaży prezerwatyw