Choć ostatni odcinek „Przyjaciół” został wyemitowany w 2004 roku, w wielu kręgach serial nadal uważany jest za kultowy.
Jednocześnie jednak trwa dyskusja na temat tego, że „Przyjaciele” źle się zestarzeli, a krytycy wytykają obraźliwe żarty i brak różnorodności w obsadzie. Spójrzmy prawdzie w oczy: gdyby „Przyjaciele” powstali teraz, to bardzo szybko zostaliby skancelowani.
Świat poszedł do przodu. Mamy za sobą #MeToo, a wielkie koncerny rozliczane są z inkluzywności oraz swojego stosunku wobec kobiet i mniejszości. Niektórzy zrzucają to na karb „poprawności politycznej”, lecz szacunek do drugiego człowieka i reprezentacja to nie poprawność polityczna. Z drugiej strony dzisiejsze „naprawianie błędów”, stawia pytania na temat współczesnej kondycji komedii. Co wolno, a co jest przegięciem? Myślę, że sami jeszcze nie znamy odpowiedzi na to pytanie.
Jennifer Aniston o obraźliwych żartach w „Przyjaciołach”
Aktorka, występująca w komediach od przeszło trzech dekad, promuje obecnie nowy film Netflixa „Zabójczy rejs 2”, w którym występuje z Adamem Sandlerem. Ostatnio udzieliła wywiadu AFP i wypowiedziała się na temat „ewolucji komedii”.
Odniosła się również do kontrowersji wokół „Przyjaciół”.
Jej zdaniem współczesne podejście do „Przyjaciół” jest zdecydowanie zbyt poważne.
Premiera filmu „Zabójcze wesele”, czyli kontynuacji „Zabójczego rejsu”, odbędzie w piątek 31 marca na Netflixie.
Z perspektywy czasu
Jedna z twórczyń serialu, Marta Kauffman, przyznała, że jest jej wstyd ze względu na brak różnorodności w serialu
Poczucie winy sprawiło, że przeznaczyła 4 mln dolarów na ustanowienie profesury na wydziale Studiów Afrykańskich i Afroamerykańskich na Uniwersytecie Brandeisa, aby „wesprzeć zróżnicowane szkolnictwo, poświęcone badaniom społeczności oraz kultur Afryki i jej diaspory”.
