Dublin — mekka barowo-imprezowa
Pierwszym przystankiem na naszej trasie był Dublin. To mekka genialnych pubów i barów. Zwiedzanie stolicy Irlandii nie może być uznane za „spełnione”, jeżeli nie odwiedziło się przynajmniej jednej z legendarnych miejscówek. Dla Irlandczyków kultura spędzania czasu w pubie to część ich dziedzictwa kulturowego.
Jednak nie przychodzą oni do pubów dla alkoholu, a dla towarzystwa! To co trzeba wiedzieć o Irlandczykach to to, że im się buzia nie zamyka! Uwielbiają rozmawiać i są otwarci na innych, dlatego bardzo łatwo nawiązać z nimi nowe znajomości.
Przy głośnych rozmowach i piciu legendarnego lokalnego piwa czy whiskey towarzyszy pubowiczom muzyka, która stanowi fuzję tradycyjnych irlandzkich motywów (dużo folku!) z nowoczesnymi gatunkami. Często słyszymy też muzykę graną na żywo!
Właśnie. Ten czas w pubie jest znaczący. W pubie się nie przesiaduje, nie zapuszcza się korzeni. Tutaj chodzi się z pubu do pubu, uprawia się tak zwany „pub crawl”. Siedzenie i picie w jednym irlandzkim pubie jest rzadko spotykane, za typowe uważa się zaliczenie dwóch, trzech pubów w ciągu wieczora. A my, aby ułatwić wam „pub crawl” w przyszłości, zebraliśmy listę trzech barów, które po prostu trzeba odwiedzić.
Znany jest na całym świecie zarówno z tradycyjnej atmosfery, jak i genialnej, rock'n'rollowej energii. Wspólnie spędzany czas w The Temple Bar umilają codzienne koncerty na żywo. Ciekawostką jest, że 2011 roku w The Temple Bar pobito rekord Guinnessa dla najdłuższego maratonu gry na gitarze.
Ustanowił go David Browne, grając nieprzerwanie przez 114 godzin!
W przeciwieństwie to The Temple Bar, tutaj nikt nam nie zagra na żywo. W The Palace Bar panuje muzyczna cisza. Miejsce ma zapewniać możliwość swobodnego rozmawiania w towarzystwie i smakowania irish whiskey.
Niegdyś sala bankowa, a dziś bar i restauracja. The Bank Bar jest wspaniałym przykładem architektury wiktoriańskiej, która do swoich wnętrz przyciąga estetów z całego świata.
Co ciekawe, większość barów posiada tak zwane „snug rooms” (z ang. przytulne pokoje). Mało kto wie, że są one typowo irlandzkim pomysłem! Do lat 60. bary i puby były tylko dla mężczyzn. W niedzielne popołudnia mężczyźni zazwyczaj spotykali się na piwo w lokalnym pubie i aby kobiety nie były pozostawione na zewnątrz, utworzono dla nich specjalną „poczekalnię”. Mogły tam siedzieć i rozmawiać.
„Snug rooms” przypominały współczesne vip roomy – mieściły się w kierunku wejścia do pubu i były zamknięte dodatkowymi drzwiami. Niektóre starsze puby nadal posiadają takie „przytulne pokoje”.
Tullamore – miasteczko bez tajemnic
A dla osób, które chcą uciec od turystycznego zgiełku, proponujemy Tullamore. To małe miasteczko, położone praktycznie w samym centrum Irlandii. Emanuje ono lokalnością i swobodną atmosferą. Nie ma tutaj tajemnic, bo każdy każdego zna. Tullamore jest eklektyczną mieszanką nowoczesnej Irlandii – nie brakuje tu polskich sklepów, azjatyckich restauracji czy włoskich knajpek.
Atrakcją, którą należy odwiedzić w Tullamore jest znajdująca się tuż za samym miastem destylarnia Tullamore D.E.W. Została założona prawie 200 lat temu, bo już w 1829 roku. Na jej działalność składa się praca rodziny z niesamowitą wizją oraz lokalnej społeczności zaangażowanej w rozwijanie swojej pasji do produkcji whiskey. Tullamore D.E.W. zatrudnia ponad 100 lokalnych mieszkańców, przyczyniając się do rozwoju lokalnej gospodarki i społeczności.
Tutaj małomiasteczkowe wartości spotykają się z innowacjami na światowym poziomie. Przestrzeń ma wszystkie elementy najnowocześniejszej destylarni, ale z kilkoma unikalnymi dodatkami, które nadają jej duszy i unikatowego charakteru. Po zwiedzaniu destylarni warto odwiedzić jeden z 15 pubów znajdujących się w Tullamore. Jednym z nich jest Old Warehouse, czyli bar stworzony w byłym magazynie destylarni Tullamore DEW.
Kolejnym miejscem wartym odwiedzenia jest The Brewery Tap – tradycyjny, irlandzki pub znany z niezwykłej gościnności jego właścicieli. Bar znajduje się na parterze trzykondygnacyjnego domu z lat 70. XX wieku. Chętnie zaglądają tu nie tylko turyści, ale i mieszkańcy Tullamore oraz lokalni artyści i biznesmeni.
Bookujcie bilety i miłego zwiedzania!
tekst: Olga Koczuk / Mikołaj Komar