Ofiarą nienawistnych komentarzy padła nie sama modelka, lecz jej malutka córka, która czasem pojawia się na zdjęciach. Laura dodała post, w którym opisała całą sytuację, wywołując tym samym burzę w części Internetu (śledzi ją prawie 90 tys. osób):
„Wystarczy, że na Instagramie pojawi się zdjęcie mojej ukochanej córeczki, aby błyskawicznie jak grzyby po deszczu pojawiły się świeżo założone konta piszące niestworzone rzeczy w komentarzach. Praktycznie każdy komentarz przepełniony jest wulgaryzmami, rasizmem (czarnuch, cyganka, cygańska bachorzyca), absurdalnymi insynuacjami na mój temat (prostytucja, sponsoring) czy sugerowaniem udziału Lei w pedofilskich czynnościach".
Hejterowi skutecznie udaje się zachować anonimowość i do tej pory zostaje nieuchwytny nawet dla organów ścigania. Niekonwencjonalna akcja instagramerki, rodem z Dzikiego Zachodu, to wyraz bezradności w obliczu cyfrowego prześladowania. Trzymamy kciuki, by udało się rozwiązać problem w pokojowy sposób.