Czarne billboardy z hasłami, które uderzają w społeczność LGBT+, pojawiły się na ulicach Białegostoku. Wśród cytatów znalazły się m.in. „Zło dobrem zwyciężaj”, „Dewiacje nie przejdą”, „Prawdy nie zasłonisz kłamstwem”, a także słowa z Biblii: „Miłość nie dopuszcza się bezwstydu” czy „Biada temu, co miasto na krwi przelanej buduje, a gród umacnia nieprawością”. Pojedyncze, nacechowane negatywnie słowa zostały wyróżnione tęczowym fontem.
„Milcząca Większość”
Autorzy akcji podpisali się jako „Milcząca Większość”, a na Facebooku opublikowali post, w którym tłumaczą, dlaczego ją zainicjowali:
– Coraz śmielsze działania zwolenników tęczowego totalitaryzmu nie mogą pozostać bez odpowiedzi. Prowokacyjne billboardy z Białegostoku i antykatolickie szyderstwa z Warszawy wymagają głosu sprzeciwu. Głosu dotychczas niesłyszanego, głosu tych, którzy na co dzień milczą, ale tak jak większość naszego społeczeństwa, mają dość ciągłych prowokacji, bluźnierstw, szyderstw z wiary i polskości i nie mają najmniejszej ochoty oglądać w telewizji kolejnych histerii rozwydrzonej bananowej młodzieży.
Odpowiedź na akcję tolerancyjną
„Milcząca Większość” ma na myśli kampanię Tęczowego Białegostoku, która w lipcu ozdobiła miasto kolorowymi billboardami, aby wesprzeć społeczność LGBT+. Był to sposób na upamiętnienie parady równości, która z powodu koronawirusa w tym roku się nie odbyła. Hasła, jakie się wtedy pojawiły, to m.in. „Miłość przeciw nienawiści”, „Po burzy zawsze wychodzi tęcza” czy „Jesteśmy u siebie”.
„– Nasze billboardy nie powstały po to, by walczyć. Zależało nam na okazaniu wsparcia i jednocześnie edukowaniu społeczeństwa. Ich treść nikogo nie atakowała. Nie wypowiedzieliśmy żadnej wojny i nie zamierzamy odpowiadać na tę bezczelną, prowokującą kampanię nienawiści –” komentuje Katarzyna Rosińska reprezentująca Tęczowy Białystok.
– Billboardy „Milczącej Większości” straszą. W przestrzeni publicznej nie powinno być miejsca na taki przekaz. Mam nadzieję, że do sprawy odniosą się władze miasta. Ostatecznie firmy wynajmujące przestrzeń reklamową nie powinny się zgadzać na takie zlecenia. Te hasła są przecież napędzane homofobią.
źr. facebook.com/milczaca-wiekszosc
Prezydent Białegostoku kieruje sprawę do prokuratury
Dzisiaj rano „Gazeta Wyborcza” zawiadomiła o podjętych w tej sprawie działaniach prezydenta Białegostoku. Tadeusz Truskolaski skieruje zawiadomienia do prokuratury z podejrzeniem popełnienia przestępstwa dotyczącego szerzenia mowy nienawiści.
„– Nie jestem władny jako prezydent, by nakazać zdjęcie tych plakatów. To są prywatne reklamy na prywatnych nośnikach. Jedyne, co mogę, to skierować zawiadomienie do prokuratury z podejrzeniem popełnienia przestępstwa dotyczącego szerzenia mowy nienawiści. I to zrobię, bo według mnie tak jest, i to przeciwko całej grupie ludzi. Niestety, na takie działania jest przyzwolenie rządzących obecnie naszym krajem i to nie tylko ciche, ale i głośne –” skomentował prezydent Truskolaski w rozmowie z „Wyborczą”.
Auschwitz nie spadło z nieba
W sprawie homofobicznych billboardów wypowiedział się również Bart Staszewski, aktywista LGBT. W swoim poście pisze:
„Te billboardy są obrzydliwe, ale są prawdziwe i wiszą w centrum miasta. Jest ich więcej. To przerażające, jak Polska brunatnieje. Auschwitz nie spadło z nieba”.
/tekst: Karolina Filipowicz/