Gdynia to ostatni trójmiejski bastion, w którym panuje reklamowa samowolka. Gdańsk i Sopot wprowadziły uchwały krajobrazowe w 2018 roku, czego efekty są już widoczne. Teraz wreszcie Gdynia ma szansę dołączyć do pozostałych miast. Przygotowany przez władze miasta projekt dokumentu regulującego występowanie urządzeń reklamowych zostanie teraz poddany konsultacjom z wojewódzkim konserwatorem zabytków, marszałkiem województwa, regionalnym dyrektorem ochrony środowiska i przedstawicielami Państwowej Straży Pożarnej.
Dwie strefy
Gdyński projekt uchwały krajobrazowej przewiduje podzielenie miasta na dwie strefy. Strefa A będzie obejmować m.in. centralny obszar miasta, w tym Śródmieście, obszary dziedzictwa kulturowego, zespoły przestrzenne wpisane do rejestru zabytków oraz obszary o wysokiej wartości urbanistycznej i widokowej. Ze wszystkich tych miejsc mają całkowicie zniknąć tablice i urządzenia reklamowe dużego formatu. Strefa B to pozostała część miasta, w której mają obowiązywać zasady porządkujące przestrzeń poprzez ograniczenie reklam i zachowanie proporcji stosownych do otoczenia, w tym wprowadzenie odpowiednich odległości pomiędzy reklamami. Ponadto prawdopodobnie nie będzie można wieszać reklam na ogrodzeniach, a szyldy na budynkach będą musiały być dostosowane do architektury.
Reklamowe lata 90-te do lamusa
Pozbycie się niechlubnej pozostałości po latach 90-tych w postaci chaosu reklamowego jest jednym z głównych celów miejskich aktywistów w całym kraju. Nie mniej zadowoleni z powstania projektu uchwały krajobrazowej są przedstawiciele gdyńskiego Miasta Wspólnego, choć zdają sobie sprawę, że proces legislacyjny i wprowadzenie przepisów w życie potrwa najprawdopodobniej jeszcze do 2026 roku, co oznacza, że na swoje 100-lecie Gdynia nie będzie mogła pochwalić się „czystym” miastem, pozbawionym wszędobylskich reklam i ogłoszeń. Wciąż – lepiej późno, niż wcale.
