Foals powraca do Polski. O nowej płycie i zmianach w zespole rozmawiamy z Jackiem Bevanem

19-06-20233 min czytania
Foals powraca do Polski. O nowej płycie i zmianach w zespole rozmawiamy z Jackiem Bevanem
fot. mat. prasowe
Brytyjski, alternatywny rockowy zespół Foals wystąpi na Letniej Scenie Progresji już 25 czerwca.
Czy wiesz, że okładka waszego najnowszego albumu jest dziełem polskiej artystki Kasi Kozińskiej?
Jack: Tak, wiem i bardzo mi się podoba ta okładka. Z tego, co pamiętam, Yannis odkrył tę fotografię przeglądając Instagram i napisał bezpośrednio do niej.
Album brzmi niezwykle świeżo, ma energię zespołu, który dopiero zaczyna. A jest to wasz 8 album, więc chwilę ze sobą gracie. Jak Wam się udaje utrzymać tę świeżość, pomimo tylu lat aktywności?
Szczerze mówiąc nagrywaliśmy ten album w szczycie pandemii. Widywaliśmy się tylko wtedy, gdy byliśmy w studiu. Bardzo tęskniliśmy za sobą i wspólnym graniem. Brakowało nam zabawy, imprez, więc nagranie dosyć skocznego i tanecznego albumu było dla nas jak terapia. Pierwszy raz nagrywaliśmy we trzech po tym, jak odszedł od nas Edwin. To z pewnością dało nam powiew świeżości.
Producentem płyty jest John Hill, nagrywaliście w studiu Petera Gabriela. Jakie to było doświadczenie?
Przynosiliśmy demo nagrań do studia. W międzyczasie obostrzenia stawały się lżejsze. Samo studio jest kosmiczne, Peter zrobił naprawdę kawał dobrej roboty. To było niesamowite doświadczenie – myśleliśmy o tym od dłuższego czasu, w pewnym sensie było to jak spełnienie marzenia.
Płyta jest przez wielu recenzentów klasyfikowana jest jako popowa, ja osobiście skłaniałbym się w stronę współczesnego funku.
Zgodziłbym się ze wszystkim po trochu. Jest faktem, że mamy tu lżejsze brzmienie i tak miało być. Po wydaniu poprzedniego, podwójnego albumu szukaliśmy czegoś bardziej skocznego, gdzie byłoby bardziej groovi. Szukając inspiracji przeglądaliśmy klasyki disco, funku i właśnie popu. Z połączenia tych rozmaitych produkcji czerpaliśmy inspirację.
Jak odejście Edwina wpłynęło na proces twórczy nowego albumu?
Z pewnością była to dla nas zmiana i z początku czuliśmy to w dynamice pracy, ale koniec końców nie było to aż tak ciężkie. Pozwoliło poszukać nowych kierunków. Jimmy bardzo się wkręcił w eksperymentowanie z analogowym brzmieniem 70 i syntezatorami, słychać to na płycie.
Podobno rok temu zagraliście ponad 100 koncertów, wydaliście nowy album. Czy wchodząc w 2023 czuliście się bardziej zmęczeni czy szczęśliwi?
Wydaje mi się, że zamknięcie roku łączy obie te emocje. Cieszymy się, ile udało nam się osiągnąć, a z drugiej strony dało się odczuć zmęczenie. Wybraliśmy taką ścieżkę kariery, ale kocham to zmęczenie i nie chciałbym go zamieniać na żadne inne. Najtrudniej było jesienią – graliśmy naprawdę dużo. Później jednak dostaliśmy kilka miesięcy na naładowanie baterii. Teraz cieszymy się, że wracamy na trasę.
Na koniec pytanie o warszawski koncert – czego możemy się spodziewać?
Mogę Cię zapewnić, że przygotujemy specjalny mix. Oczywiście zagramy nasze najnowsze utwory, ale i wygrzebiemy coś z poprzednich płyt. Postaramy się dobrze to zbalansować. Sam chodzę na koncerty i wiem jak to jest, gdy zespół zaczyna grać bardziej niszowe piosenki, które mało kto zna. Bez obaw!
Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia!
Bilety na koncert Foals dostępne są TUTAJ. Szczegóły wydarzenia: Facebook
tekst: Franciszek Górski
FacebookInstagramTikTokX