Prestiżowy brytyjski dziennik uznał Martę Lempart jedną z najbardziej wpływowych kobiet na świecie w 2020 roku. W gronie wyróżnionych znalazła się także m.in. przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Na łamach „Financial Timesa” ukazał się przy tej okazji tekst Lempart, w którym pisze ona o prześladowaniach, z którymi boryka się w Polsce w związku z przewodzeniem Ogólnopolskiemu Strajkowi Kobiet.
Aktywistka od października organizuje masowe protesty kobiet w całej Polsce, sprzeciwiające się wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zaostrzenia prawa aborcyjnego i wzięła na siebie odpowiedzialność za bycie „twarzą” tej sprawy. W tekście opublikowanym w „Financial Times” pisze m.in. o tym, że właściwie od początku protestów nie może mieszkać w swoim mieszkaniu i używać swojego numeru telefonu, gdyż zostały one upublicznione przez jej przeciwników, a także o nagonce na nią, którą uprawiają prorządowe media, na czele z telewizją publiczną.
Lempart wspomina też o represjach ze strony rządu, które stały się jej udziałem. Pisze, że zanim Prawo i Sprawiedliwość doszło do władzy, miała zwyczajną pracę i życie, a aktywizmem zajmowała się „po godzinach”, jednak później zdecydowała się postawić wszystko na jedną kartę. Zaowocowało to tym, że obecnie aktywistka została oskarżona o ponad czterdzieści wykroczeń, które mają związek z jej działalnością (często są to oskarżenia absurdalne).
Oczywiście jednak Lempart na międzynarodowych łamach nie tylko skarży się na trudny los aktywistki w Polsce, ale także chwali osiągnięciami Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, który działa przecież od dawna, nie tylko od czasu niesławnego wyroku TK.
Co tylko potwierdza, że wyróżnienie, które spotkało ją ze strony „Financial Timesa”, jest w pełni zasłużone.


