Menu
K MAG Logo
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Ludzie
  • Sklep
K MAG Logo
FacebookInstagramTikTokX
  • K MAG Logo
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Ludzie
  • Sklep
  • Search
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
K MAGKup nowy numer
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Fundacja K MAG
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

Fantastyka i miejskie legendy. Rozmawiamy z Hanią Turnau, która gra w serialu „Strachy” [WYWIAD]

Autor: Monika Kurek
18-06-2024 • 9 min czytania
Fantastyka i miejskie legendy. Rozmawiamy z Hanią Turnau, która gra w serialu „Strachy” [WYWIAD]
Fantastyka i miejskie legendy. Rozmawiamy z Hanią Turnau, która gra w serialu „Strachy” [WYWIAD]
fot. Michał Caliński
Taki serial nie zdarza się często. „Strachy” to pięcioodcinkowa produkcja Polsat Box Go w klimacie summer horror lub „Goonies” dla dorosłych.
Gośka i Janek (Hania Turnau i Andrzej Plata), dwójka niedoświadczonych telewizyjnych reporterów, realizuje kolejne zlecenie dla lokalnej Telewizji Kier, której wskaźniki oglądalności pamiętają lepsze czasy. Wywiad z wokalistą Scarabeo ma być kolejną zwykłą robotę, lecz niespodziewanie Gośka i Janek zostają wciągnięci w świat strachów z dzieciństwa i potworów spod łóżka. Efektem są dziennikarskie śledztwa na pograniczu realizmu i fantastyki, zaczerpniętej z polskich legend i historii. Oprócz Hani Turnau i Andrzeja Plata w obsadzie znajdują się m.in. Weronika Bartold, Dagmara Bilińska i Tadeusz Kwinta.
Z Hanią Turnau, gwiazdą serialu „Strachy”, porozmawialiśmy o zakopiańskich legendach, nastoletnim oglądaniu horrorów i wymarzonych supermocach. Sprawdźcie!

Rozmowa z Hanią Turnau

Jak zaczęła się twoja przygoda z aktorstwem? Czy rozważałaś kiedyś inne drogi?
Odkąd pamiętam, chciałam zostać aktorką. Lubiłam występować w szkolnych przedstawieniach, grałam w teatrze amatorskim w Zakopanem, a przed maturą zaczęłam jeździć do Krakowa na zajęcia aktorskie, żeby przygotować się do egzaminów do szkół teatralnych. Ostatecznie dostałam się do szkoły dopiero za trzecim razem. Myślę, że wyszło mi to na dobre, bo byłam już wtedy trochę dojrzalsza. Między egzaminami studiowałam dwa lata na kierunku Wiedza o teatrze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Potem dostałam się do Akademii Teatralnej w Warszawie. W stolicy mieszkam i pracuję już prawie 12 lat.
Jak wspominasz swój pobyt w Akademii Teatralnej?
To był bardzo intensywny czas, podczas którego w stu procentach oddałam się szkole. W tamtym okresie ciężko było dostać przepustkę, żeby pójść na casting czy plan jakiejś produkcji. Na pierwszym roku w ogóle nie mogliśmy grać. Teraz już to się trochę zmienia. Uważam, że tak jest lepiej, bo ciężko jest zacząć karierę po prawie pięciu latach bycia zamkniętym pod kloszem. Dostajesz dyplom, wychodzisz na ulicę i nie wiesz, co ze sobą zrobić. Po szkole jakiś czas nie miałam pracy. Nie było łatwo.
Co było dla ciebie najtrudniejsze w Akademii Teatralnej?
Najtrudniejsza chyba była ta intensywność. Spędzaliśmy w szkole czasem 7 dni w tygodniu, próby kończyliśmy często późno w nocy. Ciągła presja i wpajane nam przez profesorów poczucie, że nie ma nic ważniejszego od szkoły. Byliśmy jednym z ostatnich roczników, który uczył się w przekonaniu, że aktor może być nieobecny, tylko jeśli umarł. Na szczęście to się teraz zmieniło. Pandemia pokazała, że można odwołać spektakl czy dzień zdjęciowy i świat się nie zawali.
Pamiętasz swoją pierwszą rolę teatralną po skończeniu Akademii?
Swoją pierwszą rolę zagrałam tuż po dyplomie, co było dla mnie bardzo ważne, bo od razu weszłam w zawód. To był spektakl „Plaża” według Petera Asmussena, który zrobiliśmy z grupą znajomych w Teatrze WARSawy. Zagraliśmy go raptem kilka razy. Potem miałam długą przerwę od teatru. Obecnie pracuję w Teatrze Lalka już prawie 3 lata, z czego bardzo się cieszę. Etat daje poczucie bezpieczeństwa w naszym wolnym zawodzie.
Występujesz w serialu „Strachy”, który czerpie garściami z lokalnych legend. Jesteś z Zakopanego, więc muszę spytać, czy macie tam jakieś lokalne legendy?
Jest słynna legenda o śpiących rycerzach, którzy obudzą się, gdy Polska będzie zagrożona i pójdą walczyć za ojczyznę. Symbolem tej legendy jest Giewont, który kształtem przypomina profil leżącego mężczyzny. Dużo miast w Polsce ma swoje lokalne legendy, ale przyznam szczerze, że większości tych, które są podstawą scenariusza „Strachów”, nie znałam. Kiedyś wydawało mi się, że widziałam Białą Damę na Zamku w Niedzicy, ale nie wiem, czy to była moja dziecięca wyobraźnia, czy to wydarzyło się naprawdę (śmiech).
I to chyba jest w tym wszystkim najbardziej fascynujące.
Myślę, że każdy kiedyś zastanawiał się, czy świat nadrealny rzeczywiście istnieje. Bardzo spodobało mi się to, że moja bohaterka ma nadprzyrodzone moce, ponieważ mogłam zagrać coś, czego nie jestem w stanie przeżyć w prawdziwym życiu. Świetne wyzwanie aktorskie.
Jaką supermoc chciałabyś mieć?
Zawsze marzyła mi się umiejętność teleportacji. To musi być coś wspaniałego! Po prostu pstrykasz palcami i nagle jesteś w Nowym Jorku, jesz kolację, idziesz zobaczyć spektakl na Broadwayu, a potem pstrykasz palcami i znowu jesteś na Mokotowie, idziesz spać (śmiech). Albo rano teleportuję się z Warszawy prosto na Kasprowy Wierch, zjeżdżam na nartach 10 razy i już na obiad jestem z powrotem, wracam na plan czy do teatru. Marzenie!
Co było dla ciebie największym wyzwaniem podczas wcielania się w rolę Gośki? Zauważyłam, że miałaś kilka trudnych scen. Na przykład sekwencja w pokoju, podczas której płaczesz, krzyczysz i robisz szereg innych rzeczy.
Ta scena zdecydowanie była dla mnie największym wyzwaniem. To był pierwszy raz, kiedy miałam szansę improwizować na planie, gdzie zazwyczaj wszystko jest przećwiczone i ustalone. W tym wypadku tak nie było. Moim zadaniem było zagranie sceny, w której moja bohaterka znajduje się na granicy szaleństwa. W pokoju byłam tylko ja i operator Łukasz Sawicki. To było trudne, bo w pierwszym odruchu bałam się tego, jak zostanę oceniona przez wszystkich, którzy siedzą w pomieszczeniu obok przed monitorami. Gdy aktor improwizuje, nawet on sam nie wie, co może się za chwilę wydarzyć. Cały czas zaskakiwało mnie to, co przychodziło mi do głowy. Tym bardziej że wcześniej przygotowywałam się do tej sceny i wyobrażałam ją sobie zupełnie inaczej. Niesamowite przeżycie. Bardzo się cieszę, że reżyser Łukasz Kobylarz dał mi taką możliwość. Dzięki temu mogłam użyć swojej wyobraźni i sprawdzić, czy w ogóle coś potrafię (śmiech).
Która legenda z serialu jest twoją ulubioną?
Zdecydowanie ta o syrenie Zielenicy, która była inspiracją do trzeciego odcinka serialu. Zresztą każdy, z kim rozmawiam o „Strachach”, wskazuje ten odcinek jako swój ulubiony. Kręciliśmy go w starym ośrodku wypoczynkowym w Wildze pod Warszawą. Wnętrza, które tam zastaliśmy, były praktycznie gotową scenografią i bardzo nadały klimat mroku i niepokoju.
A przygotowywaliście się wcześniej pod kątem merytorycznym?
Pod wieloma względami jest to serial eksperymentalny. Kiedy zaczynaliśmy pracę na planie, nie wiedzieliśmy, dokąd zaprowadzą nas kolejne odcinki. Nie znaliśmy jeszcze w pełni naszych bohaterów i na bieżąco odkrywaliśmy swoje postaci. Taki był zamysł Łukasza Kobylarza i Łukasza Sawickiego, którzy stworzyli ten serial. Oni oczywiście od początku wiedzieli więcej niż my. Dla nas, aktorów, było to niezwykle ciekawe doświadczenie.
Wow!
Warto podkreślić, że był to szereg debiutów. Reżyser debiutował w podwójnej roli – zarówno reżyserując, jak i w roli scenarzysty. Operator debiutował zarówno za kamerą, ale również jako scenarzysta. My z Andrzejem Platą debiutowaliśmy na ekranie w głównych rolach. Można powiedzieć, że jest to projekt debiutantów. To wspaniałe, bo mieliśmy dużą wolność artystyczną i poczucie, że tworzymy coś wspólnie, grupą ludzi, którym zależy. Cały czas bardzo się wspieraliśmy, a na planie panowała atmosfera wzajemnego zaufania. To był jeden z niewielu projektów w moim życiu, podczas których nie czułam stresu, bardziej ekscytację i ciekawość. Mogliśmy sobie pozwolić na wiele i wiedzieliśmy, że nie będziemy oceniani. To było niezwykłe przeżycie.
A jesteś fanką horrorów?
Teraz nie lubię oglądać horrorów, choć kiedyś uwielbiałam. Razem z moją przyjaciółką, mając jakieś 12 lat, namiętnie oglądałyśmy horrory w tajemnicy przed rodzicami. Pamiętam, że po „Blair Witch Project” obudziłyśmy się spocone, przerażone, nie mogłyśmy potem długo zasnąć i to był nasz ostatni wspólnie obejrzany horror. Ja do dzisiaj boję się spacerować sama po lesie. Nawet w biały dzień! Także dzisiaj już nie oglądam filmów grozy, jest mi to do niczego niepotrzebne, na co dzień mam wystarczająco dużo własnych lęków (śmiech).
Czyli „Strachy” oglądałaś przez palce?
Na szczęście nie (śmiech). Widziałam serial już kilka razy, ale to zupełnie co innego, kiedy się w czymś występuje. Wtedy znika poczucie irracjonalnego lęku, bo z własnego doświadczenia już się wie, że to wszystko jest na niby. Poza tym „Strachy” to też czarna komedia, choć czasem robi się strasznie.
Mieliście jakieś przygody na planie?
Oczywiście! Mieliśmy wiele różnych przygód i wyzwań, ale najbardziej zapamiętałam sytuację z siekierą. Nie chcę za dużo zdradzać tym, którzy nie widzieli serialu, ale jest taka scena, w której trzymam w ręce siekierę. Łukasz, nasz wspaniały operator, wiedział, że bywam wymagająca i wpadł w popłoch, że przecież na pewno nie zgodzę się na granie z prawdziwą siekierą. Poprosił o przywiezienie do Wilgi dwóch sztucznych siekier, które mogłabym wykorzystać w scenie. Sęk w tym, że ważyły one bardzo niewiele i zwyczajnie nie dało się tego realistycznie zagrać. Powiedziałam, że nie będę grać z atrapą i muszę mieć prawdziwą, która finalnie zagrała w tej scenie. Ale spokojnie, wszyscy po tych zdjęciach są cali i zdrowi! (śmiech)
Co jeszcze możesz mi zdradzić na temat pracy na planie?
Było bardzo intensywnie, ponieważ mieliśmy tylko po pięć dni zdjęciowych na odcinek. Musieliśmy szybko reagować i szybko wchodzić w emocje. Czasem mieliśmy poczucie, że na coś zabrakło czasu.
Czy są jakieś cechy wspólne, które dzielisz ze swoją bohaterką, Gośką?
Sarkastyczne i wisielcze poczucie humoru – to na pewno. Miałam nawet swoją planową ksywkę „łyżka dziegciu”. Kiedy wszyscy byli z czegoś zadowoleni, ja zawsze musiałam dorzucić jakąś drobną krytykę. No więc byłam taką łyżką dziegciu w beczce miodu. Jestem nią również w życiu (śmiech). Gośka też bywa uszczypliwa wobec Janka, lubi się z niego ponabijać, ale w serdeczny sposób, bo jednak są najlepszymi przyjaciółmi.
Co chciałabyś, żeby widzowie wynieśli z tego serialu?
Przede wszystkim chciałabym, żeby jak najwięcej osób zobaczyło nasz serial. Mam poczucie, że to powiew świeżości na polskim rynku serialowym, bo „Strachy” to raczej synkretyzm gatunkowy – nie mamy tu do czynienia z klasyczną obyczajówką, ani klasycznym horrorem czy czarną komedią. Cieszę się też z dobrego castingu. W końcu można zobaczyć na ekranie nowe, ciekawe twarze. Każdy odcinek jest trochę w innym klimacie i wydaje mi się, że można je oglądać jako osobne etiudy. Na końcu każdego odcinka są fantastyczne krótkie formy piosenek, wykonane przez Masię, a skomponowane przez Huberta Walkowskiego. Do tego przepiękne zdjęcia Łukasza Sawickiego, który nie boi się długich ujęć, co bardzo lubię w kinie. Dzisiaj wszystko musi być szybkie, teledyskowe. W „Strachach” tego nie ma i to zdecydowanie działa na korzyść.
A powiedz mi jeszcze, gdzie oprócz „Strachów” będziemy mogli cię zobaczyć w najbliższym czasie.
Obecnie jestem w trakcie prób do spektaklu na podstawie dziennika Anny Frank w reżyserii Zbigniewa Brzozy. To trudny i wymagający materiał. Gram główną rolę, więc mam mnóstwo tekstu do przyswojenia. Oczywiście uprawiam klasyczną prokrastynację i robię wszystko, żeby jak najdłużej nie musieć uczyć się go na pamięć (śmiech). Premiera pod koniec sierpnia w Teatrze Lalka. Niedawno zagrałam też w krótkim metrażu „Krystka” również w reżyserii Łukasza Kobylarza, który po debiucie „Strachów” planuje kolejne projekty filmowe.
Serial „Strachy” jest dostępny w pakietach Polsat Box Go Premium, Polsat Box Go Start i Polsat Box Go Polonia. Od dnia premiery można oglądać wszystkie pięć odcinków pierwszego sezonu nowej produkcji.
FacebookInstagramTikTokX

Polecane

Amazońskie plemię zyskało dostęp do neta – porno, strzelanki i uzależnienia

Amazońskie plemię zyskało dostęp do neta – porno, strzelanki i uzależnienia

„Prawdziwa Martha” z „Reniferka” pozywa Netflixa – chce 170 mln dolarów!

„Prawdziwa Martha” z „Reniferka” pozywa Netflixa – chce 170 mln dolarów!

Filmoschron – niezwykły profil IG dla ludzi poszukujących sensu życia

Filmoschron – niezwykły profil IG dla ludzi poszukujących sensu życia

Międzynarodowy Dzień Seksu: 10 najbardziej prowokujących filmów

Międzynarodowy Dzień Seksu: 10 najbardziej prowokujących filmów

Polski thriller z Jakubem Gierszałem międzynarodowym hitem Netflixa!

Polski thriller z Jakubem Gierszałem międzynarodowym hitem Netflixa!

Arkadius: pierwsza na świecie wystawa polskiego projektanta

Arkadius: pierwsza na świecie wystawa polskiego projektanta

Polecane

Amazońskie plemię zyskało dostęp do neta – porno, strzelanki i uzależnienia

Amazońskie plemię zyskało dostęp do neta – porno, strzelanki i uzależnienia

„Prawdziwa Martha” z „Reniferka” pozywa Netflixa – chce 170 mln dolarów!

„Prawdziwa Martha” z „Reniferka” pozywa Netflixa – chce 170 mln dolarów!

Filmoschron – niezwykły profil IG dla ludzi poszukujących sensu życia

Filmoschron – niezwykły profil IG dla ludzi poszukujących sensu życia

Międzynarodowy Dzień Seksu: 10 najbardziej prowokujących filmów

Międzynarodowy Dzień Seksu: 10 najbardziej prowokujących filmów

Polski thriller z Jakubem Gierszałem międzynarodowym hitem Netflixa!

Polski thriller z Jakubem Gierszałem międzynarodowym hitem Netflixa!

Arkadius: pierwsza na świecie wystawa polskiego projektanta

Arkadius: pierwsza na świecie wystawa polskiego projektanta