Niemiecka firma produkująca napoje na kaca została oskarżona o wprowadzanie klientów w błąd odnośnie działania i zastosowania swoich produktów. O ironio, sprawa trafiła do sądu we Frankfurcie parę dni po rozpoczęciu tegorocznej edycji słynnego święta miłośników piwa, Oktobefest, która tradycyjnie odbywa się w Monachium. Największe zdumienie wzbudziło jednak kontrowersyjne uzasadnienie sądu, klasyfikujące kaca jako chorobę.
Rozumowaniu sądu nie da się odmówić pewnej logiki. Zmęczenie, mdłości i bóle głowy to jedne z najczęstszych objawów kaca. Zatem skoro oskarżona firma twierdzi, że konsument jest w stanie wyleczyć owe objawy dzięki oferowanym napojom, dopuszcza się nadużycia.
W oparciu o relacje biegłych, sąd użył specjalistycznego medycznego terminu, który określa stan towarzyszący osobom paręnaście godzin po spożyciu zbyt dużej ilości alkoholu. Pojęcie "veisalgia" wywodzi się z norweskiego i jest połączeniem dwóch słów: norweskiego "kveis" (po ang. "uneasiness following debauchery" czyli niepokój następujący po rozpuście) oraz greckiego "algia", oznaczającego ból.


