FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

Ekologiczna zagłada na ekranie, czyli 10 najlepszych eko-horrorów

29-07-2024
Ekologiczna zagłada na ekranie, czyli 10 najlepszych eko-horrorów
Ekologiczna zagłada na ekranie, czyli 10 najlepszych eko-horrorów
fot. kadr z filmu „Anihilacja"

Postępująca degradacja środowiska wpływa od lat na twórców filmowych. Obraz może wydawać się zbyt drastyczny, ale koniec jest ostatecznie jeden - zagłada planety, na której żyje człowiek.

Życie w czasach ekologicznej zagłady nie napawa optymizmem, dlatego też uciekając od ciężkich realiów szukamy raczej czegoś przyjemnego, pocieszającego i podnoszącego nasze złamane serca na duchu. Bo wśród nieznaczącego nic gadania polityków, prezesów wielkich korporacji czy nawet zwykłych ludzi, głos współczesnej ekologii wybrzmiewa najmocniej w różnych tekstach kultury. A jeśli mówimy o czymś, co niesie ze sobą strach przed jutrem i ciągłą walkę o to, aby nasza planeta umierała w jak najmniejszym bólu, to nasze myśli łatwo można skierować w stronę szeroko pojmowanej grozy.

1/10
„Godzilla” (1954) reż. Ishirō Honda
„Godzilla” (1954) reż. Ishirō Honda

Zacznijmy od prawdziwej klasyki, czyli wielkiego dzieła japońskiej kinematografii, które zapisało się z przytupem (wielkiej łapy) na kartach popkultury, dając nam jednocześnie jedną z najdziwniejszych serii filmowych, jakie tylko zrodził ten przemysł. Warto pamiętać jednak, że pierwszy film o ziejącym atomowym oddechem jaszczurze to nie odmóżdżająca nawalanka dwóch facetów w naprawdę tandetnych kostiumach, a ekologiczny monument i rozliczenie się z atakiem nuklearnym z 1945 roku. Dlatego też tytułowa Godzilla stała się chodzącym symbolem zniekształconej przez człowieka i jego barbarzyńskie praktyki natury. To ona mści się na człowieku za krzywdę, jaką jej wyrządził - czy to testami bomb jądrowych amerykańskiego wojska w atolu Bikini w latach 40. i 50., czy eksploatacją oceanicznego życia ku chwale konsumpcji społeczeństwa tak wielkiego, jak Japońskie. My, ludzie, stworzyliśmy potwora, z którym musimy walczyć, co jest prostą analogią do teraźniejszej, heroicznej walki młodszego pokolenia z pokłosiem naszych rodziców i pazernych kapitalistów. Oczywiście mógłbym tutaj dać inne, bardziej wymowne w swym ekologicznym przekazie filmy jak choćby niemniej kultowego „Potwora z Czarnej Laguny” (1954) Jacka Arnolda, ale to właśnie dzieło Hondy razi (niczym radioaktywny promień Godzilli) widza najmocniej, wypalając mu w głowie wstrząsające obrazy szpitali pełnych poparzonych dzieci, wojska na ulicach Tokio i w końcu użycia broni masowego rażenia, bez większych skrupułów mordując tysiące żyjących w oceanie istot.

FacebookInstagramTikTokX