Twórcy kultowej animacji „South Park” ponownie wzbudzają kontrowersje. Celem jest sam Donald Trump. W premierowym odcinku 27. sezonu serialu nie tylko sparodiowano prezydenta USA, ale i przedstawiono go u boku Szatana, w sypialni.
To nie pierwszy raz, gdy serial staje się polem satyry politycznej, Trump - narysowany w sposób przypominający wcześniejsze karykatury Saddama Husseina czy Mela Gibsona - powraca do Waszyngtonu, a jego animowana wersja próbuję uwieść wcześniej wspomnianego Szatana.
Rozczarowany szatan, upadek polityczny
W odcinku zatytułowanym „Sermon on the 'Mount” między bohaterami pada dialog:
Odcinek jest pełen absurdalnych i groteskowych wątków. Trump myli Iran z Irakiem w rozmowie z premierem Kanady, a na końcu pojawia się w spocie wyborczym wygenerowanym przez AI. W materiale promocyjnym widzimy, jak „prawdziwy" Trump przemierza pustynię, zrzucając kolejne części garderoby, aż pozostaje nagi – wszystko w imię „wielkiej miłości do Ameryki".
Lewica aprobuje, Biały Dom w opozycji
Pierwszy odcinek sezonu koncentruje się również na licznych pozwach, które prezydent składa przeciwko osobom i instytucjom krytykującym jego działania.
Biały Dom zareagował przesyłając do portalu Variety oświadczenie, w którym skrytykowano zarówno twórców serialu, jak i jego zwolenników:
Jak donosi Deadline, administracja prezydencka była wcześniej informowana o kontrowersyjnej treści odcinka. Z kolei przedstawiciele Paramount i Skydance na razie milczą.
South Park powraca w skandalicznym stylu
Premierowy odcinek 27. sezonu wyraźnie pokazuje, że twórcy South Parku nie zamierzają rezygnować z ostrych żartów. Nowy sezon natychmiast wywołał silne reakcje zarówno w mediach, jak i wśród polityków. Tym sposobem, serial znów znalazł się w centrum społecznej debaty.
tekst: Julia Jankowska
