Donald Trump nie od dziś słynie z tego, że mówi, co mu ślina na język przyniesie. Podczas spotkania z wyborcami w Baltimore, prezydent Stanów Zjednoczonych odniósł się do swojej nietypowej karnacji i stwierdził, że jest to wina żarówek energooszczędnych.
Zmiany planowane przez administrację Trumpa spowodują znaczne wywindowanie cen żarówek energooszczędnych. Prezydent uważa je za szkodliwe, gdyż po zużyciu często są wyrzucane do niewłaściwych pojemników i przez to mogą stanowić niebezpieczeństwo.
To dość słaby argument, zwłaszcza, że konieczność stosowania ekożarówek jest podyktowana kryzysem klimatycznym. Prezydent Stanów Zjednoczonych zupełnie nie zgadza się w tej kwestii z Unią Europejską i twierdzi, że zwykłe żarówki działają równie dobrze, a nawet lepiej.


