Zamieszki podczas Marszów Równości w Lublinie i Białymstoku, naklejki "Gazety Polskiej", program "Inwazja" wyemitowany przez TVP i uchwały anty-LGBT przyjmowane przez kolejne miasta. Ostatni rok udowodnił, że pomimo powszechnego dostępu do internetu, wiele osób nadal zdaje się uważać społeczność LGBT za jakąś tajemniczą siłę finansowaną z bliżej nieznanych źródeł, która próbuje przejąć władzę nad Polską.
Właśnie dlatego postanowiliśmy porozmawiać z Bartem Staszewskim, fotografującym osoby homoseksualne na tle tabliczek anty-LGBT, Łukaszem Jurewiczem, tańczącym na viralowym wideo do obelg protestujących w Świdnicy oraz Piotrem Grabarczykiem, popularnym dziennikarzem gwiazd i aktywistą. Czego się dowiedzieliśmy? Pierwsza rzecz, którą należy wiedzieć na temat ideologii LGBT, to, że nie ma żadnej ideologii LGBT.
Amerykańscy naukowcy odkryli, że...
Profesor Mark Regnerus był jednym z gości zeszłorocznej, czerwcowej konferencji "Edukacja seksualna dzieci i młodzieży. Przegląd zagrożeń" na warszawskim Stadionie Narodowym. Zasłynął kontrowersyjną pracą naukową "Nowe badania struktury rodziny”, analizującą wpływ orientacji seksualnej rodziców na rozwój wychowywanego dziecka. Biorących udział podzielono na osiem grup, a jeden korespondent mógł pasować do kilku kategorii.
Żeby zawęzić podział na rodziny heteroseksualne i homoseksualne, do tej drugiej klasyfikowano m.in. rodziców heteroseksualnych mających na koncie eksperymenty z drugą płcią. W efekcie w grupie rodzin homoseksualnych dominowały rodziny adopcyjne i rozbite, a rodzice sklasyfikowani jako homoseksualni wcale nie odczuwali pociągu do swojej płci.
Większość badanych wychowanych w rodzinach "homoseksualnych" przyznała się do zachowań patologicznych, co środowiska prawicowe uznały za dowód na to, że prawdziwa rodzina to "jedna kobieta i jeden mężczyzna w stałym związku oraz ich dzieci".
Badania zostały skrytykowane przez Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne i szereg organizacji naukowych, dwustu naukowców je oprotestowało, a trzech innych przeprowadziło reanalizy. Gdy w 2012 roku April DeBoer i Jane Rowse zakwestionowały prawnie zakaz adoptowania dzieci i zawierania związków przez osoby homoseksualne w Michigan, Regnerus zeznawał jako ekspert. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który zadecydował na korzyść DeBoer i Rowse.
Wszyscy powołują się na Regnerusa
W 2016 roku organizacja Ordo Iuris wraz z Katedrą Historii Doktryn Polityczno-Prawnych zorganizowała spotkanie "Tożsamość małżeństwa i jej jurydyczna ekspresja" na Uniwersytecie Warszawskim. Jednym z gości był Regnerus. Kiedy na początku 2019 roku po Gdańsku jeździł samochód ze zdjęciem z niemieckiej Parady Równości z napisami: Tacy chcą edukować twoje dzieci. Powstrzymaj ich!, Pederaści żyją średnio 20 lat krócej, Czyny pedofilskie zdarzają się wśród homoseksualistów 20 razy częściej, 31% dzieci wychowanych przez lesbijki i 25% wychowanych przez pederastów jest molestowanych, pomysłodawcy akcji, czyli Maciej Wiewiórka z Fundacji PRO Prawo do Życia oraz Anna Kołakowska, była radna PiS, również powołali się na badania amerykańskich naukowców (Camerona i Regnerusa).

fot. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych
Podczas listopadowego spotkania w Kielcach zorganizowanego w Domu Kultury przez posła Krzysztofa Bosaka i świętokrzyski Ruch Narodowy, Paul Cameron powiedział: Jesteście najbardziej upartym i odważnym narodem. Musicie wpływać na polityków i chronić dzieci zatruwane przez różową propagandę. Może wtedy będzie szansa dla Zachodu na przetrwanie, a przynajmniej dla Polski. Czy fachową opinię powinien wydawać ktoś, kto w 1983 roku został usunięty z Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego?

Paul Cameron, zdj. autorstwa Jarosława Kruka, Wikipedia
Staszewski pozwał Pituchę. Poszło o wpis na Facebooku radnego, którego treść brzmiała następująco: Najzagorzalsi fani filmu W. Smarzowskiego ("Kler") chcą zorganizować w Lublinie tzw. marsz równości, promujący homoseksualizm, pedofilię. Aktywista pozwał go o zniesławienie, a sąd nakazał Pitusze wpłacenie 5 tysięcy złotych na rzecz stowarzyszenia Marsz Równości w Lublinie. Polityk próbował odwołać się od wyroku, ale bezskutecznie.
Aktywista jest trudnym przeciwnikiem i co więcej, bardzo pomysłowym. W odpowiedzi na kolejne miasta uchwalające ustawy anty-LGBT, wyruszył w Polskę i fotografuje osoby homoseksualne na tle tabliczek. Staszewski podkreśla, że nienawiść odradza się na różne sposoby i nie bierze się znikąd, za przykłady podając Auschwitz, dyskryminację Żydów czy ludobójstwo w Rwandzie. Współcześnie także ich nie brakuje, czego dowodem jest choćby rosyjski rząd od 2013 roku zabraniający promocji homoseksualizmu wśród nieletnich pod groźbą kary.
Staszewski robi więc, co może. Jeździ po Polsce, dając głos przedstawicielom społeczności LGBT mieszkającym w małych miejscowościach.
Przyszłość jest niebinarna
Jurewicz nie identyfikuje się z żadną płcią albo z obiema na raz w zależności od swoich potrzeb ekspresji. Mówi, że kiedy jest na studiach czy z rodziną, to jest męską osobą, ale ekspresja kobieca przydaje się w klubie lub podczas działalności aktywistycznej. Miesza ją wtedy z tą męską, bo nie lubi się ograniczać. Zresztą, nigdy do końca nie rozumiał konstruktów kulturowo-społecznych podzielonych na binarność stuprocentowo męską lub damską.

Po coming oucie dostał wiele wiadomości od ludzi. Czuli się podobnie i nie wiedzieli, jak nazwać to uczucie. Postanowił więc zostać twarzą grupy osób niebinarnych będących częścią społeczeństwa LGBT, bo nawet wśród osób nieheteronormatywnych kwestia ekspresji płciowej nie jest poruszana tak często, jak powinna.
Największe obawy ze strony znajomych i rodziców? Przyjdzie w sukience na zajęcia, wróci na święta w szortach... Było dużo pytań, to normalne. Trochę zdziwiła go reakcja: częściej zarzucano mu atencyjność, niż zaburzenia psychiczne. Nie bał się hejtu, bo już całkiem sporo go doświadczył zarówno w internecie, jak i na ulicach.
Podczas Letniej Akademii Równości poznańska Grupa Stonewall odwiedziła wiele małych miejscowości. Zawsze przychodziła grupka śmiałków z opozycji i zadawała mnóstwo pytań. Pewnego razu trafili na Mateusza Sulwińskiego (prezesa Stowarzyszenia Grupa Stonewall), który bez oporów rozwiał ich wątpliwości na temat seksu analnego, lewatywy czy stosunku pomiędzy dwiema kobietami. Oni naprawdę tego nie wiedzieli. Może nie mieli kogo zapytać?
Czym więc jest niebinarność? Poeta pewnie rzekłby, że wolnością. Po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła "niebinarność", pojawia się zaledwie ponad półtora tysiąca wyników. To zatrważająco mało. Koncept tymczasem jest bardzo prosty. Osoba niebinarna to po prostu taka, która nie identyfikuje się wyłącznie kobieco lub wyłącznie męsko. Może identyfikować się więc z obiema płciami na raz, z żadną z nich lub jej identyfikacja jest płynna albo poza spektrum postrzegania identyfikacji płciowych w ogóle. Osoby heteroseksualne również mogą identyfikować się jako niebinarne, jest to niezależne od orientacji seksualnej. Jak podaje Kampania Przeciw Homofobii, w Polsce żyje około 2 miliona osób LGBT, czyli lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych. Trudno jednak oszacować, ile jest w Polsce osób niebinarnych.
Popularne osoby niebinarne to Miley Cyrus, Sam Smith, Cara Delevingne, Ruby Rose, Ezra Miller czy Dorian Electra.
Transparentność to odwaga
On sam wszedł do show-biznesu jako zadeklarowany gej i można powiedzieć, że od początku swojej kariery dziennikarskiej starał się wprowadzić queer do mainstreamu. Pokaźną rzeszą odbiorców mógł się pochwalić jeszcze za czasów pracy dla "Faktu" czy "Wirtualnej Polski". W mediach społecznościowych sypie żartami na temat swoich związków czy uwielbienia dla Madonny, a kiedy stał się swoim szefem, zaczął wykorzystywać zbudowaną platformę do budowania świadomości młodych ludzi np. poprzez cykl "Zorientowani".
Jak mówi Grabari, "ludzie nie lubią ściemy i tajemnic, więc nawet jeśli niekoniecznie są mega otwarci i tolerancyjni, na jakimś poziomie szanują szczerość i odwagę do bycia sobą". Dotyczy to również strefy seksu, o czym przekonał się podczas projektu Netflixa, w którym wziął udział wraz z Julią Wieniawą i Kasią Koczułap przy okazji premiery 2. sezonu "Sex Education".
Podczas pracy nad materiałem zaskoczyło go, że czasem miał problemy z wypowiedziami na temat seksu, choć uważa się za osobę otwartą i stara się być na bieżąco. Mimo tego zdarza mu się czegoś nie wiedzieć, nie rozumieć czy nawet używać przestarzałego słownictwa. Jeżeli ktoś tak otwarty i zorientowany jak Grabarczyk ma z tym problem, ciężko wyobrazić sobie skalę dezinformacji wśród dzieci i młodzieży, często nie rozróżniającej prawdziwych informacji od formułek powtarzanych przez polityków i prorządowe media.
Nie tylko piszą, ale także pytają. Transparentność Grabarczyka sprawia, że młodzi ludzie szukają w nim oparcia. Wpływa na to wiele czynników. Wiele osób widzi w nim chłopaka z sąsiedztwa, któremu się udało, ale który jest taki sam jak oni. Pomimo popularności i znajomości z celebrytami, nie bywa na ściankach i nie można umieścić go w tej samej kategorii. Może dlatego nie ma tej bariery pomiędzy nim a odbiorcami.
Sam zresztą przyznaje, że od początku swojej działalności na Youtubie dostaje mnóstwo wiadomości. Czasem są to prośby o radę czy pomoc w przygotowaniu rodziców na coming out, zwierzenia, randkowe wskazówki lub pytania techniczne o seks analny bądź lewatywę. Stara się odpowiadać, bo wie, jakie to ważne. On też kiedyś szukał, ale na forach internetowych. Jeśli czegoś nie wie, odsyła ich do bardziej fachowych źródeł. Nie ma jednak z tym problemu – też był w tym miejscu.
Duża część pracy zawodowej Grabariego to działalność aktywistyczna. Angażowanie się w akcje charytatywne i inicjatywy społeczne pozwala mu pomóc wielu osobom ze społeczności LGBT i nie tylko. Współpracuje m.in. z warszawską Kampanią Przeciw Homofobii czy stowarzyszeniem Mali Bracia Ubogich. Jego również wkurza to, co dzieje się w naszym kraju za przyzwoleniem partii rządzących:
Dzięki uprzejmości Cecylii Jakubczak skonfrontowaliśmy usłyszane historię z danymi zgromadzonymi przez Kampanię Przeciw Homofobii:
Kampania Przeciw Homofobii:


