FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

„Dama” to kolejna zła decyzja Millie Bobby Brown. Co nie zagrało?

25-03-2024
„Dama” to kolejna zła decyzja Millie Bobby Brown. Co nie zagrało?
„Dama” to kolejna zła decyzja Millie Bobby Brown. Co nie zagrało?
fot. materiały prasowe

Netflix wypuścił film fantasy z Milliie Bobby Brown w roli głównej. „Dama” jednak nie zachwyca i jest raczej kolejnym, nietrafionym wyborem aktorki. Millie ma 20 lat i wciąż pozostaje w uniwersum „Stranger Things”.

Millie Bobby Brown to postać, którą wielu pokochało po obejrzeniu serialu „Stranger Things”. Wydawało się, że to początek wielkiej kariery, a aktorka podbije Hollywood. Brown dorastała na ekranie wraz z kolejnymi sezonami serialu. Szybko stała się popularna, przez co wielokrotnie musiała się zmagać z krytyką i komentarzami dotyczącymi tego, co publikuje w mediach społecznościowych czy tego, jak się ubiera.

Po pięciu sezonach „Stranger Things”, z początkowo dobrze zapowiadającej się aktorki, Millie Bobby Brown stała się raczej celebrytką i influencerką. Poza serialem wystąpiła jedynie w filmach „Enola Holmes” w roli siostry Sherlocka Holmesa oraz w nowej „Godzilli”. I choć zagrała dobrze, prasa na świecie okrzyknęła Brown straconym talentem.

W najnowszej produkcji Netflixa „Dama”, ponownie możemy zobaczyć Millie w odsłonie fantasy. Film nie wzbudza zachwytu, a recenzje wypadają słabo. Kariera aktorki wydaje się być ścieżką złych decyzji i braku umiejętności wykorzystania szansy, jaką dostała po „Stranger Things”.

„Dama” to raczej tragedia, a nie fantasy

To jest po prostu złe. Początek jeszcze daje nadzieję, niestety im dalej w przysłowiowy las, tym gorzej. Główna bohaterka, księżniczka Elodie, bierze ślub z księciem Henrym, aby ratować swoje królestwo i poddanych. Niestety książę z bajki zaledwie dwie minuty po sakramentalnym „tak”, rzuca swoją żonę w przepaść, dopełniając w ten szczególny sposób ceremonię.

Zrzucenie żony w przepaść ma stanowić przerwanie klątwy, która spoczywa na rodzinie księcia. W tym właśnie momencie czujemy nudę i przewidywalność wydarzeń. Elodie cudownie przeżywa upadek z kilkudziesięciu metrów i zaczyna się spirala walki o przetrwanie i planowania zemsty. Jak to w bajkach bywa, pojawia się także smok. Niestety tym razem nie ratuje nikogo, a już na pewno nie ratuje filmu przed katastrofą.

W wywiadzie dla Collider Ladies Night, Brown opowiedziała o niecierpliwości związanej z zakończeniem rozdziału swojego życia związanym z ostatnim sezonem „Stranger Things” oraz oczywistym wpływie, jaki postać Eleven miała na jej karierę:

„Cóż, jestem naprawdę emocjonalna i przywiązuję się do postaci. Mam tatuaż 11, więc zawsze czuję, że będzie ze mną, zawsze będę do niej wracać jako punktu odniesienia. Oczywiście, chcę rozwijać się jako aktorka i jako osoba, ale to zawsze będzie mój dom i korzeń mojej tożsamości, tożsamości tego, kim byłem i kim jestem".

tekst: Zosia Cichowska

FacebookInstagramTikTokX