Netflix wypuścił film fantasy z Milliie Bobby Brown w roli głównej. „Dama” jednak nie zachwyca i jest raczej kolejnym, nietrafionym wyborem aktorki. Millie ma 20 lat i wciąż pozostaje w uniwersum „Stranger Things”.
Millie Bobby Brown to postać, którą wielu pokochało po obejrzeniu serialu „Stranger Things”. Wydawało się, że to początek wielkiej kariery, a aktorka podbije Hollywood. Brown dorastała na ekranie wraz z kolejnymi sezonami serialu. Szybko stała się popularna, przez co wielokrotnie musiała się zmagać z krytyką i komentarzami dotyczącymi tego, co publikuje w mediach społecznościowych czy tego, jak się ubiera.
Po pięciu sezonach „Stranger Things”, z początkowo dobrze zapowiadającej się aktorki, Millie Bobby Brown stała się raczej celebrytką i influencerką. Poza serialem wystąpiła jedynie w filmach „Enola Holmes” w roli siostry Sherlocka Holmesa oraz w nowej „Godzilli”. I choć zagrała dobrze, prasa na świecie okrzyknęła Brown straconym talentem.
W najnowszej produkcji Netflixa „Dama”, ponownie możemy zobaczyć Millie w odsłonie fantasy. Film nie wzbudza zachwytu, a recenzje wypadają słabo. Kariera aktorki wydaje się być ścieżką złych decyzji i braku umiejętności wykorzystania szansy, jaką dostała po „Stranger Things”.
„Dama” to raczej tragedia, a nie fantasy
To jest po prostu złe. Początek jeszcze daje nadzieję, niestety im dalej w przysłowiowy las, tym gorzej. Główna bohaterka, księżniczka Elodie, bierze ślub z księciem Henrym, aby ratować swoje królestwo i poddanych. Niestety książę z bajki zaledwie dwie minuty po sakramentalnym „tak”, rzuca swoją żonę w przepaść, dopełniając w ten szczególny sposób ceremonię.
Zrzucenie żony w przepaść ma stanowić przerwanie klątwy, która spoczywa na rodzinie księcia. W tym właśnie momencie czujemy nudę i przewidywalność wydarzeń. Elodie cudownie przeżywa upadek z kilkudziesięciu metrów i zaczyna się spirala walki o przetrwanie i planowania zemsty. Jak to w bajkach bywa, pojawia się także smok. Niestety tym razem nie ratuje nikogo, a już na pewno nie ratuje filmu przed katastrofą.
W wywiadzie dla Collider Ladies Night, Brown opowiedziała o niecierpliwości związanej z zakończeniem rozdziału swojego życia związanym z ostatnim sezonem „Stranger Things” oraz oczywistym wpływie, jaki postać Eleven miała na jej karierę:
tekst: Zosia Cichowska


