Czy to koniec TikToka? Kolejne rządy rozważają jego blokadę

22-03-20233 min czytania
Czy to koniec TikToka? Kolejne rządy rozważają jego blokadę
fot. Solen Feyissa / Unsplash
W 2020 roku TikToka zbanowały Indie, jednak jak donosi „Forbes”, pracownicy obsługujący bazy danych TikToka mają swobodny dostęp do informacji o byłych użytkownikach aplikacji z Indii mimo że od 3 lat jest niedostępna w tym kraju. Obecnie najgłośniej mówi się o Stanach Zjednoczonych, gdzie aplikacja może zostać zablokowana. To byłby całkiem spory cios dla chińskiego giganta, zważając na fakt, że Amerykanie to ponad 100 milionów użytkowników TikToka.
Niepokojące jest, że ByteDance, przedsiębiorstwo, w skład którego wchodzi TikTok, posiada ponad 100 tysięcy pracowników na całym świecie, głównie w Chinach i Rosji, zaś w zeszłym miesiącu, jak podaje „The Economic Times”, z firmy zwolniono wszystkich pracowników pochodzenia hinduskiego. Jedna z zatrudnionych osób powiedziała wówczas:
„Nie wydaje mi się, by ludzie w Indiach byli świadomi, ile ich danych jest dostępne dla Chińczyków. Nawet pomimo bana”.
Z kolei warunkiem pozostania aplikacji na rynku amerykańskim pod wodzami Joe Bidena jest odsprzedanie udziałów przez chińskiego właściciela. Postawione żądania wynikają z prawa panującego w Chińskiej Republice Ludowej, na mocy którego firmy mają obowiązek udostępniać posiadane dane rządowi w Pekinie. Nie tak dawno również Francja podjęła zdecydowane kroki w celu ograniczenia dostępu do mediów społecznościowych osobom nieletnim.

Manipulacja treści, co wolno, a czego nie

Wszystko zaczęło się, gdy w 2019 roku firma zarządzająca aplikacją musiała zapłacić Federalnej Komisji Handlu 5,7 miliona dolarów za nielegalne zbieranie danych użytkowników poniżej 13. roku życia bez zgody rodziców. W następnym roku wybrzmiał kolejny poważny problem, ponieważ zarząd chińskiego potentata przyznał się do szpiegowania amerykańskich dziennikarzy. W wyniku tego procederu pracę straciło co najmniej czworo pracowników mediów.
Także w 2019 roku Hongkong zalała fala protestów przeciwko projektowi ustawy pozwalającej na ekstradycję. Na Facebooku oraz innych portalach amerykańskiego pochodzenia można było znaleźć mnóstwo zdjęć i filmów ukazujących protestujących na ulicach. Na TikToku podobnych treści nie było, ponieważ jak dowiedział się „The Guardian”, moderatorzy platformy otrzymali odgórne zalecenie blokowania wszelkich treści atakujących chiński rząd. Podobny los spotyka osoby publikujące materiały, gdzie padają wypowiedzi na przykład na temat masakry na placu Tiananmen czy o niepodległości Tybetu.
Europa również nie pozostaje obojętna, co sprawia, że czarne chmury nad popularną aplikacją gęstnieją. Na początku marca korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka przekazała, że pracownicy Parlamentu Europejskiego otrzymali wytyczne o usunięciu TikToka ze swoich urządzeń. Termin na realizację zadania minął 20 marca. Taką samą informację wystosowało łotewskie MSZ do swoich pracowników.

Jak w tym wszystkim odnajduje się Polska?

W Polsce problem ten jest póki co odsuwany na dalszy plan. Polskie Radio poprosiło o wypowiedź na ten temat Ministerstwo Cyfryzacji. W odpowiedzi otrzymało:
„Polska zwróciła się do Komisji Europejskiej z prośbą o przekazanie konkretnych technicznych przesłanek dla tej decyzji. Warto zauważyć, że różne instytucje stosują różne podejścia – z jednej strony KE, USA i Kanada, z drugiej Belgia czy Wielka Brytania. Polska swoją decyzję oprze na wynikach analiz bezpieczeństwa”.
W odróżnieniu od Łotyszy polscy pracownicy dyplomacji nie dostali zakazu korzystania z TikToka. Czekamy zatem na rozwój sytuacji. Patrząc jednak na to, że wielu polityków nie tak dawno dopiero zaczęło odkrywać TikToka, można się spodziewać się, że wszelkie decyzje przyjdą do nas z opóźnieniem.
tekst: Franciszek Górski
FacebookInstagramTikTokX