Książka „Pod tęczą” Celii Laskey, reklamowana hasłem „Chcieli żyć w strefie wolnej od LGBT, ale los spłatał im figla…”, ukazała się zaledwie wczoraj, ale jej pierwsze „recenzje” pojawiły się już pod pierwszą zapowiedzią, trzy tygodnie wcześniej. Wydawnictwo Prószyński i S-ka postanowiło użyć tych komentarzy jako część promocji książki.
Sama zapowiedź powieści wywołała skrajne reakcje u odbiorców, choć w rzeczywistości to „ciepła, pełna humoru i przejmująca opowieść o zawiłościach ludzkiej psychiki, związkach oraz tolerancji wobec siebie i innych”. Wydawnictwo postanowiło zaprezentować te reakcje na swoim profilu jako element promocji. „Wolałbym, żeby pieniądze zamiast na reklamę były przekazane na coś jakkolwiek wartościowego”, „Co to za reklamowanie obrzydliwej ideologii ”, „tani temat by zaistnieć,widocznie juz nie macie co wydawać”, „Matko co za grafomański syf!” – to tylko część reakcji na hasła „tęcza” i „LGBT”.
Na szczęście nie zabrakło też głosów rozsądku, lajków i serduszek. „Czy ktokolwiek z osób tu piszących o grafomanii czy jakości tej książki w ogóle ją... przeczytał? Wiem, kontrowersyjna propozycja, ale polecałabym najpierw się zapoznać z lekturą, a dopiero potem ją oceniać”, „Najlepsza reklama tej książki to właśnie ten post. Idealnie pokazuje dlaczego dobrze, ze pojawiają się takie tytuły brawa dla wydawnictwa i osoby od social-mediów”.
Czujecie się zachęceni do przeczytania tej książki? Jeśli chcielibyście sięgnąć po dobre książki o tematyce LGBT+, najpierw zachęcamy do zapoznania się z naszymi propozycjami.
/tekst: Marta Porwich/


