/tekst: Wiktoria Nylec/
W paryskim Grand Palais 5 marca miało miejsce historyczne wydarzenie. Odbył się tu pokaz Chanel Jesień-Zima 2019/20, na którym pojawiły się ostatnie projekty zmarłego niedawno Karla Lagerfelda. Scenografia przypominała ośnieżone górskie miasteczko, otoczone drewnianymi chatkami. Na wybiegu pojawiły się muzy legendarnego projektanta: Kaia Gerber i Cara Delevingne. Finałowy look zaprezentowała Penélope Cruz.
Pokaz "CHANEL in the snow" zaczął się od wyświetlenia zdjęcia Karla Lagerfelda i Coco Chanel z podpisem „The beat goes on”. Po chwili minutą ciszy oddano hołd zmarłemu projektantowi.
Modelki na wybiegu prezentowały klasyki francuskiego domu mody. Dominowały czerń i biel, uzupełnione o odcienie różu, czerwieni i niebieskiego. Dużo też było pepitki.
Penélope Cruz, ubrana w puszystą, śnieżnobiałą spódnicę, z białą różą w ręku, prezentowała się zjawiskowo.
- Śmiałam się i płakałam jednocześnie, gdy widziałam tych wszystkich ludzi, którzy kochali go [Lagerfelda], a teraz oddają mu cześć. Jednocześnie to początek czegoś nowego, na co ma wpływ wszystko to, co stworzył przez lata - powiedziała aktorka portalowi "Women’s Wear Daily".
Całość pokazu została uświetniona finałowym wyjściem wszystkich modelek przy piosence „Heroes” Davida Bowiego.
instagram.com/chanelofficial/





![Polski reżyser zrobił z klocków LEGO wierną replikę kultowego wrocławskiego kina [wideo]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F5c7e968f773e0a3e68c06906%2FHy1gPfhUE_Zrzut%2520ekranu%25202019-03-5%2520o%252016.32.22.png&w=1920&q=80)