Trwa festiwal w Cannes, pełen splendoru i kontrowersji. Wybieramy 5 najciekawszych premier
16-05-2019 • 3 min czytania


"Matthias and Maxime", instagram.com/xavierdolan/
/tekst: Mateusz Sidorek/
14 maja rozpoczęła się największa filmowa impreza w Europie. Mowa oczywiście o 72. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes. Adam Driver, Tilda Swinton, Julianne Moore i masa innych gwiazd przeszła już po czerwonym dywanie do słynnego Grant Theatre Lumiere. Wydarzenie otworzył najnowszy film Jima Jarmuscha o zombie, „The Dead Don’t Die”.
Od paru lat festiwal przechodzi małą rewolucję. Podczas tegorocznej edycji, po raz pierwszy kobiety będą stanowiły połowę jury konkursu głównego. W komisji znalazły się Maimouna N’ Diaye, Elle Fanning, Kelly Reichardt i Alice Rohrwacher. W męskiej reprezentacji zobaczymy m.in. Pawła Pawlikowskiego oraz Yorgosa Lanthimosa.
Cannes wiąże się także z kontrowersjami dotyczącymi akcji #metoo i widocznym brakiem miejsca dla kobiet. W tym roku 13 filmów na 49 (łącznie z pozakonkursowymi) to dzieła reżyserek. Do konkursu głównego trafiły zaledwie cztery tytuły. W porównaniu do przeszłości festiwalu jest to jakiś krok w stronę równouprawnienia, ale – zważywszy na dzisiejsze realia – wciąż zbyt nieśmiały. Z wątpliwościami spotkała się także informacja o uhonorowaniu Alaina Delona honorową Złotą Palmą za całokształt twórczości.
Gwiazda takich filmów jak „Lampart” czy „Samuraj” dzisiaj kojarzona jest głównie z mizoginistycznych komentarzy i wypowiedzi uderzających w społeczność LGBT. Dyrektor artystyczny festiwalu, Thierry Fremaux broni się w swoim stylu. Na zarzuty odnośnie nierówności odpowiada, że to poziom artystyczny, a nie płeć, decydują o występie w konkursie. Natomiast Delonowi przyznaje nagrodę za twórczość, a nie Pokojową Nagrodę Nobla.
Tegoroczny festiwal w Cannes przyniósł ciąg dalszy sporu z Netflixem. Organizatorzy przeszli obojętnie wobec wielkiego sukcesu „Romy” i nie zmienili kryteriów, według których film ma prawo wejść do płatnej telewizji dopiero 36 miesięcy po kinowej premierze. Z tego powodu, do konkursu nie zakwalifikował się „Irlandczyk” Martina Scorsese, „The Laundromat” Stevena Soderbergha ani „Król” Noaha Baumbacha z Timothée Chalametem.
Do Cannes z nowymi dziełami wracają stali bywalcy imprezy – złote dziecko festiwalu, Xavier Dolan („Matthias & Maxime”) oraz ulubieniec Fremaux, Pedro Almodóvar („Ból i blask”). Dwadzieścia pięć lat po sukcesie „Pulp Fiction” powraca również Quentin Tarantino z „Pewnego razu… w Hollywood”, typowany na faworyta konkursu głównego. Pomimo dywagacji odnośnie scen z udziałem Rafała Zawieruchy, już wiadomo, że aktor na pewno pojawi się na ekranie. Ponadto zobaczymy nowe dzieło reżysera "Drzewa życia", Terrence'a Malicka, który pokaże "A Hidden Life".
Poza konkursem, w ramach Cannes Classics zostaną wyświetlone stare filmy, zrekonstruowane w 4K. Wśród takich klasyków jak „Easy Rider” czy „Lśnienie”, uczestnicy festiwalu zobaczą również „Kanał” Andrzeja Wajdy.
Ze względu na powroty wielkich nazwisk, które festiwal w Cannes traktują jak swój dom, może być trudno przebić się bardziej niszowym reżyserom. W konkursie głównym znalazły się „Sorry We Missed You” Kena Loacha („Ja, Daniel Blake”) oraz „Frankie” Iry Sachsa z Isabelle Huppert w roli głównej. O pozostałych produkcjach wiemy niewiele.
Prezentujemy najgłośniejsze tytuły 72. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes:
1/5
The Dead Don't Die (reż. Jim Jarmusch)
Jarmusch zebrał swoich ulubieńców, aby stawili czoła zombie. Akcja toczy się w małym amerykańskim miasteczku. To właśnie tutaj Adam Driver wcieli sie w rolę Ronalda Petersona. Oprócz niego z armią nieumarłych zmierzą się Bill Murray, Tilda Swinton, Tom Waits, Iggy Pop oraz Selena Gomez. "The Dead Don't Die" jest czarną komedią, będącą też metaforą amerykańskiego społeczeństwa.
Once Upon a Time in Hollywood (reż. Quentin Tarantino)
Po długiej nieobecności, do Hollywood powraca Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) oraz Cliff Booth (Brad Pitt). Aktor i kaskader ponownie spróbują odnaleźć się w Fabryce Snów, w której z biegem lat zaszły znaczne zmiany. Na ekranie zobaczymy również Ala Pacino, Margot Robbie i… Rafała Zawieruchę. Film Tarantino to jego własny list miłosny do Hollywood. Czy 25 lat po sukcesie „Pulp Fiction” w Cannes reżyser ponownie będzie miał szansę cieszyć się Złotą Palmą?
Pain and Glory (reż. Pedro Almodóvar)
Kiedy mówimy „Cannes”, myślimy „Almodovar”. Podobno dyrektor artystyczny festiwalu zna wszystkie filmy Hiszpana i bez względu na okoliczności, zawsze chętnie zakwalifikuje kolejne dzieło reżysera do konkursu głównego. Almodovar razem ze swoimi starymi znajomymi: Antonio Banderasem i Penelope Cruz przedstawi swój najbardziej osobisty obraz w karierze. Film zebrał bardzo dobre recenzje w ojczyźnie reżysera.
Matthias & Maxime (reż. Xavier Dolan)
Xavier Dolan, nazywany „kanadyjskim Almodovarem” i „złotym dzieckiem Cannes” nakręcił intymny portret dwóch przyjaźniących się mężczyzn. Po ostatnich premierach („To tylko koniec świata”, „The Death and Life of John F. Donovan”) Kanadyjczyk nie miał łatwego życia. Zarzucono mu, że się wypalił, a jego kolejne eksperymenty są nieudane. Podobnie jak jego bardziej doświadczony kolega - Pedro Almodovar, Dolan zawsze będzie mile widziany na Festiwalu w Cannes. To dobra okazja, by przypomnieć widzom, za co kochają młodego reżysera.
Le jeune Ahmed (reż. Jean-Pierre Dardenne, Luc Dardenne)
Bracia Dardenne pokażą dramat młodego Belga, który za namową radykalnych islamistów przygotowuje zamach na szkolnego nauczyciela. Duet reżyserów przyzwyczaił nas do filmów poruszających i balansujących na granicy dobrego smaku. Derdenne igrali już z dobrym samopoczuciem zachodnich Europejczyków w produkcjach takich jak „Dwa dni, jedna noc” czy „Milczenie Lorny”. Raczej nie przyjechali do Cannes z „Le jeune Ahmed”, żeby wesprzeć nas na duchu.

![Zac Efron w roli mordercy, którego kochamy nienawidzić [recenzja]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Farticles%2F5cd2a65670b4806546980603%2FS146NBe2N_44877609_466502550545603_6467934083873259780_n.jpg&w=1920&q=75)
