/tekst: Nicola Młynarz/
Jak donosi magazyn "The Blast", Kimberly Thompson, była perkusistka Beyoncé, posądza gwiazdę o czary. Współpracowała z artystką przez siedem lat, a teraz oskarża ją o nękania, które obejmowały praktyki „czarnej magii” oraz „magicznych zaklęć molestowania seksualnego”. Dokładny rodzaj czarów i rytuałów, rzekomo uprawiany przez Beyoncé, pozostaje jednak niejasny.
Kimberly twierdzi, że Beyoncé wykorzystywała zaklęcia, by móc kontrolować jej telefon i finanse, a przede wszystkim zatrzymać ją przy sobie i ograniczyć niezależność perkusistki. Oprócz tego Kimberly zarzuca Beyoncé zamordowanie jej kotka.
Thompson wniosła do sądu o zakaz zbliżania się artystki do niej, jednak wniosek ten został odrzucony. Od dawna wiadomo, że Beyonce jest „szefem” i wymaga dyscypliny od współpracowników. Thompson w jednym z wywiadów zaznaczała, że gdy chciała zmienić fryzurę, musiała czekać na aprobatę piosenkarki.
Zastanówmy się jednak, czy bycie wymagającym szefem jest równoznaczne z czarodziejstwem? Czekamy na doniesienia, jakoby Beyonce razem ze swoim mężem Jay-Z byli zaangażowani w Illuminati, na razie jednak media o tym milczą.
/źródło: The Blast/
