„Pochodzę z małego miasta (około 9 tys. mieszkańców). Moja ulubiona historia z lekcji religii z podstawówki to ta, w której tłumaczyłem księdzu, że z badań naukowych wiemy, że zwierzęta odczuwają ból i cierpienie. On w zaparte twierdził, że nie. Oczywiście klasa brała stronę księdza, bo wiadomo kapłan, mędrzec. Na koniec lekcji oddawaliśmy zeszyty do sprawdzenia. Wziął mój zeszyt, sprawdził, podpisał i rzucił zeszyt w moją stronę na ławkę, mówiąc z pogardą: »Masz, stalinku....«. Mimo wszystko dobrze wspominam tę sytuację. Nie wiem czemu, może dlatego, że brzmi to tak absurdalnie”