Sequel „Pewnego razu… w Hollywood”– Tarantino pisze, Fincher reżyseruje, a opłaca Netflix

11-04-20252 min czytania
Sequel „Pewnego razu… w Hollywood”– Tarantino pisze, Fincher reżyseruje, a opłaca Netflix
fot. materiały prasowe
Hollywood kocha wielkie powroty – Brad Pitt ponownie przywdzieje hawajską koszulę i wcieli się w dobrze już znanego kaskadera. Tym razem nie będzie to jednak klasyczny sequel. Fabuła skupi się na rozwinięciu historii Cliffa Bootha – postaci, którą Pitt uczynił kultową. Za kamerą nie stanie Quentin Tarantino, lecz David Fincher – reżyser odpowiedzialny za takie tytuły jak „Siedem”, „Zodiak” czy „Zaginiona dziewczyna”.
Netflix wzbogaca swoje portfolio o kolejny projekt Davida Finchera, z którym platforma utrzymuje relację na wyłączność. Reżyser, mający już na koncie dla streamingowego giganta takie tytuły jak „Mank” czy „Zabójca” z Michaelem Fassbenderem, staje przed intrygującym wyzwaniem – kontynuacją świata stworzonego przez Quentina Tarantino.
Zdjęcia ruszą z początkiem lata w słonecznej Kalifornii przy imponującym budżecie 200 milionów dolarów. Tytuł pozostaje tajemnicą, podobnie jak pełna obsada. Pewne jest jedynie, że Brad Pitt powróci jako Cliff Booth – rola, która przyniosła mu statuetkę Oscara w 2020 roku. Niewiadomą pozostaje ewentualny powrót Leonardo DiCaprio czy Margot Robbie na plan.

Tarantino z piórem, ale nie za kamerą

Scenariusz napisał sam Quentin Tarantino, a historia miała pierwotnie wyewoluować z jego niedoszłego projektu „The Movie Critic”. To bezprecedensowa sytuacja – pierwszy raz od niemal trzech dekad Tarantino powierza swoją historię innemu reżyserowi.
Produkcja zyskała zielone światło w szczególnych okolicznościach: prawa do „Pewnego razu... w Hollywood” z 2019 roku wróciły do Tarantino dzięki przemyślanym zapisom w umowie z Sony. Ten manewr umożliwił przekazanie praw do kontynuacji Netflixowi i Fincherowi – twórcy, z którym Pitt ma już na koncie takie dzieła jak „Podziemny krąg” czy „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”.
Data premiery nie jest jeszcze znana.
tekst: Jowita Kucal
FacebookInstagramTikTokX