Superkobiece cięcia, buduarowe konstrukcje, wyhaftowane na zmysłowych przezroczystościach delikatne wzory. Ponadczasowa paleta barw, proste formy i minimalistyczne zestawienia. Tradycyjny kunszt bieliźniarski w nowoczesnym wydaniu. Tak przedstawia się Love and Hate, nowa marka, która z precyzją oprawia wybiegowe trendy w funkcjonalne ramy. Jej znak rozpoznawczy stanowi koronkowa robota. Dosłownie i w przenośni.
Gra kontrastów zostałazaklęta nie tylko w nazwie. Love and Hate to wynik synergii łódzkiego rzemiosła z kalifornijskim zamiłowaniem do subtelnej ijednocześnie efektownej bielizny. Póki co właśnie do bielizny i kostiumów kąpielowych ogranicza się oferta marki, ale jej portfolio będzie się powiększać. Warto zwrócić szczególną uwagę na fakt, że każda konstrukcja jest testowana w licznym gronie.
Te większe miseczki stanowią największe wyzwanie technologiczne. Sztuką jest opracowanie wygodnego i pięknego stanika w małym rozmiarze, ale sztuką jeszcze większą jest zmierzenie się z kolejnymi literami alfabetu. O tym, jak trudne to krawiectwo, świadczy między innymi fakt, że pierwsze kombinezony dla kosmonautów w Stanach Zjednoczonych zostały wyprodukowane właśnie w fabryce specjalizującej się w szyciu biustonoszy. Nie bez przyczyny bieliźniarstwo do dziś uważa się za najbardziej wymagające rzemiosło w branży.

Love and Hate o modzie
W najnowszej kolekcji kokieteryjna zmysłowość spotyka wysmakowany minimalizm. Uwagę zwracają muglerowskie fiszbiny, ale i miękkie formy nawiązujące do ogłoszonej przez Simone'a Porte Jacquemusa ery braletek. Z jednej strony jednolite przezroczystości i surowe motywy z gładkiej bawełny, z drugiej mikroażury, misternie tkane koronki i malarskie hafty. W zakładce „nowości” znalazło się także miejsce dla najmodniejszych tego lata sukienek-halek na cienkich ramiączkach spaghetti, wielofunkcyjnych kimon, aksamitnych body i nawiązujących do robiących furorę na kalifornijskich plażach „odwróconych bikini” stroje kąpielowe. Za ilustrację najnowszej kolekcji posłużyły wysmakowane kadry Daniela Giventera z Anną Marią Olbrycht w roli głównej.


