Benedict Cumberbatch w ekranizacji światowego bestsellera

18-05-20232 min czytania
Ładowanie...
Benedict Cumberbatch w ekranizacji światowego bestsellera
fot. materiały prasowe
Książka „Grief is the Thing With Feathers” („Żałoba to coś z piórami”) to literacki debiut Maksa Portera. Wydana w 2016 roku powieść zebrała dobre recenzje na całym świecie i trafiła nawet na listę najlepszych powieść XXI wieku, którą tworzy gazeta „Sunday Time”.
Wiernym fanem utworu literackiego, jak i sztuki teatralnej jest sam Benedict Cumberbatch, który zdecydował się odegrać główną rolę w filmowej adaptacji.
Co do filmowej wersji byłem jednak sceptyczny. Po przeczytaniu scenariusza napisanego przez Dylana Southerna zacząłem filmowo spoglądać na tą emocjonalną opowieść o rodzinie trawionej przez żałobę. Dylan mistrzowsko poradził sobie z poetyką Maksa mówi aktor.
Gwiazda Marvela, której największy rozgłos przyniosło odtworzenie postaci Sherlocka Holmesa w filmie reżyserowanym przez Dylana Southerna, wcieli się w rolę ojca dwójki dorastających chłopców, któremu nagle umiera żona. W życiu przeżywającej żałobę rodziny pojawia się jednak nagle nowa postać – Kruk stworzony przez wdowca pracującego jako ilustrator. Przyjmuje on realne kształty zamieszkując zacienione zakamarki mieszkania i towarzyszy jego mieszkańcom na drodze, naznaczonej bólem i smutkiem po stracie ukochanej osoby, do nowego życia, które na nich czeka. Samo stworzenie postaci Kruka powierzono brytyjskiej rzeźbiarce Nicoli Hicks znanej najbardziej z swoich niesamowitych prac zwierząt stworzonych ze słomy i gipsu.
Na temat scenariusza filmu postanowił też w samych superlatywach wypowiedzieć się sam Maks Porter.
„Uwielbiam tę jego adaptację. Dylan znakomicie rozumie, w jaki sposób ta historia w równym stopniu dotyczy tego, co związane z domem, niezręcznego humoru i zabawnych, codziennych, rutynowych czynności, jak i niewytłumaczalnego gniewu i bólu. W postaci Kruka powołał do życia coś dzikiego. Filmowego potwora, jakiego kino jeszcze nie widziało”.
Teraz pozostaje tylko czekać niecierpliwie na dalsze szczegóły.
tekst: Daniela Kaczmarczyk
FacebookInstagramTikTokX