Polityka imigracyjna Donalda Trumpa budzi ogromne kontrowersje. Ciekawym komentarzem w dyskusji na temat emigrantów oraz przepisów wjazdowych do USA jest szopka Bożonarodzeniowa zbudowana przez amerykański kościół metodystów w Claremont w stanie Kalifornia.
Szopka nawiązuje do zarzutów kierowanych w stronę prezydenta Trumpa, mówiących o nieludzkim traktowaniu osób przekraczających granicę oraz rozdzielaniu rodzin. Wierzący z Claremont umieścili Józefa, Maryję i Jezusa Chrystusa w osobnych klatkach, a zjednoczenie Świętej Rodziny możemy obserwować dopiero w kościele Claremont United Methodist Church.
Zmusza do refleksji
W październiku tego roku administracja Trumpa przyznała się do rozdzielenia kolejnego półtora tysiąca rodzin imigrantów, co łącznie daje sumę ponad 5500 rodzin (od 2017 roku). Niektóre dzieci miały mniej niż 5 lat, a wiele przypadków odnotowano jeszcze zanim oficjalnie ogłoszono politykę "zero tolerancji". Od czerwca 2017 roku przez areszt Office of Refugee Resettlement przewinęło się łącznie ponad 30 tysięcy dzieci, choć szacuje się, że liczba ta może być dużo wyższa.
Biały Dom zaostrzył regulacje dotyczące uchodźców w ramach polityki "zero tolerancji" dopiero w kwietniu 2018 roku, lecz przypadki rozdzieleń miały miejsce również wcześniej. Rodziny były przetrzymywane do momentu wyznaczenia daty rozprawy sądowej - Trump nazywał tę metodę catch and release (złap i wypuść).
Z danych zgromadzonych przez organizację non-profit broniącą praw obywatelskich, American Civil Liberties Union, wynika że placówek przetrzymujących uchodźców jest zbyt mało, dokumentacja jest niekompletna, a oficjalnie po 20 dniach imigranci muszą zostać przekazani pod opiekę Ministerstwa Zdrowia i Pomocy Humanitarnej Stanów Zjednoczonych lub do innej placówki, będącej w stanie zweryfikować ich stan zdrowia. Wiele wątpliwości pozostawiają również warunki, w których są przetrzymywani.
