Adaptacja gry z Cate Blanchett okrzyknięta „najgorszym filmem roku”

Autor: Monika Kurek
13-08-20242 min czytania
Adaptacja gry z Cate Blanchett okrzyknięta „najgorszym filmem roku”
mat. pras. Lionsgate / Monolith
Jedną z sierpniowych premier jest adaptacja popularnej gry komputerowej w reżyserii Eliego Rotha.
W głównej roli występuje sama Cate Blanchett, a na ekranie partnerują jej m.in. Kevin Hart czy Jamie Lee Curtis. Film kiepsko poradził sobie w box office, zarabiając w weekend otwarcia niecałe 17 mln dolarów. Dla porównania film „It Ends With Us” z Blake Lively zarobił w weekend otwarcia 50 mln dolarów.
O czym opowiada „Borderlands”? Główna bohaterka Lilith (Cate Blanchett), łowczyni nagród o szemranej reputacji powraca na swoją ojczystą planetę Pandorę. Ma tu odnaleźć zaginioną córkę Atlasa, najpotężniejszego drania w galaktyce, który skrzywdziłby nawet muchę. W tym celu kompletuje odjechaną ekipę w składzie: Roland (Kevin Hart), najemnik, który nie bierze jeńców; Tiny Tina (Ariana Greenblatt), słodka nastolatka z zamiłowaniem do demolki; Krieg (Florian Munteanu), mięśniak o bicepsie większym od mózgu; Tannis (Jamie Lee Curtis), archeolożka, której niestraszne żadne ruiny oraz Claptrap (Jack Black), cwany robot o niewyparzonej gębie.
Razem muszą stawić czoła całej plejadzie krwiożerczych Obcych zdegenerowanych pandorskich gangsterów, by wywinąć się z pułapki i odkryć tajemnicę mogącą zaważyć na losach wszechświata. Takich dwóch, jak ich sześcioro, to nie ma ani jednego.

Coś poszło nie tak

„Borderlands” zapowiadało się naprawdę ekscytująco, ale niestety coś poszło nie tak. Film zgromadził zaledwie 9 proc. pozytywnych recenzji krytyków oraz 51 proc. pozytywnych opinii widzów. Krytycy są zgodni co do tego, że film jest absolutną klapą. „The New York Post” nawet nazwał go najgorszym filmem tego roku.
Czuć, że ten projekt napędza ego. Spójrzcie na te wielkie gwiazdy, które grają bezsensowne postacie! Fani gry i tak pójdą na to do kina! Rozpoczynamy uniwersum Borderlands! kpi Paul Tassi z „Forbesa”.
Film jest leniwym bałaganem, złożonym do kupy przez tzw. osoby kreatywne, które niczym się nie przejmują i które powinny wiedzieć lepiej pisze Kevin Maher z „Times”.
To nie jest film dla krytyków, jak mówi powiedzenie. Nie jest również odpowiedni dla większości graczy, miłośników filmów oraz 99 proc. żyjących istot podsumowuje David Fear z „Rolling Stone”.
Postacie są jednowymiarowe, przypominają rysunkowe awatary, więc nie jesteśmy szczególnie zainteresowani tym, czy przetrwają ani, czy najpierw dotrą do krypty zauważa David Rooney z „Hollywood Reporter”.
FacebookInstagramTikTokX