Pandemia pokrzyżowała plany wielu instytucji kultury na całym świecie. Branża artystyczna w ogóle jest jedną z tych, które najbardziej ucierpiały na lockdownie, a ich sytuacja wciąż niezbyt się polepsza. Nie pomogły nawet próby wdrażania pomocy systemowej przez władze poszczególnych krajów. Niestety, artyści i pracownicy sektorów sztuki, często zatrudniani jako freelancerzy, nie spełniają kryteriów gwarantujących różne zapomogi. Za to gdy obostrzenia są powoli luzowane, to właśnie oni potrafią cieszyć się jak mało kto, czego dowiodła opera w Barcelonie, która w ramach świętowania zorganizowała koncert dla… roślin. Szczęśliwie, coś zaczyna się dziać w świecie sztuki. Choć „coś” to mało powiedziane, ponieważ otwarto wystawy, których jeszcze nigdy nie widzieliśmy. Nazwiska bohaterów ekspozycji robią wrażenie.
/materiał pochodzi z numeru K MAG 100 ETERNAL ISSUE 2020, tekst: Cathy Nhung/

Wystawa poświęcona działalności legendarnego Studia 54, z błyskiem w oku wspominanemu przez Dianę von Furstenberg, Grace Jones czy Andy’ego Warhola. Na zdjęciach muzycy, aktorzy, modelki i „zwykli” goście, którzy nie szczędzili sobie miłości, narkotyków i alkoholu za ciężkimi welurowymi zasłonami klubu. Wystawę uzupełnia krótki przewodnik po lokalach, które powstały w miejscu studia po jego zamknięciu i starały się – z lepszym lub gorszym skutkiem – kontynuować jego tradycję.
Morris A. and Meyer Schapiro Wing and Iris and B. Gerald Cantor Gallery, 5th Floor, Nowy Jork
13.03-08.11.2020


